Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozkminy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozkminy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lutego 2017

Czy tylko negatywne wydarzenia mogą nas czegoś nauczyć?

Dzień doberek!

Dzisiaj kolejny z tematów - rozkminiaczy. Jakiś czas temu zadała mi to pytanie moja bliska znajoma (trzymkaj się, Ania :*) i stwierdziłam, że może ciekawe będzie o tym napisać ;)

Według mnie, odpowiedź brzmi: nie. Wydaje mi się, że każde mocne, zapadające w pamięć zdarzenie w naszym życiu zostawia w nas jakiś ślad i jakoś nas kształtuje. Mam tu na myśli zarówno te pozytywne, jak i negatywne momenty.

Na przykład: jeśli osiągnęłam jakiś sukces, coś nad czym długo pracowałam udało się i opłaciło, to podbuduje to moją wiarę w siebie i ugruntuję się w przekonaniu, że ciężka praca popłaca.

Z drugiej strony jednak, myślę, że te negatywne wydarzenia uczą nas skuteczniej. Bo kiedy w życiu jest dobrze, kiedy wszystko się udaje, to często nie doceniamy swojego szczęścia. Ale kiedy je stracimy... wtedy kolejny jego przebłysk zauważymy ze zdwojoną mocą. Upadki bolą, a ludzie wolą unikać bólu (zazwyczaj), dlatego chcą unikać kolejnych.

Ja w ubiegłym roku dość silnie doświadczyłam oddziaływania negatywnych wydarzeń na człowieka, a nauki, które z nich wyciągnęłam bardzo dużo mi dały i już zdążyłam z nich skorzystać.

A co Wy myślicie na ten temat? Odzywajcie się w komentarzach, bo bardzo interesuje mnie, co tam sobie myślicie na te różne "życiowe" tematy ;)

PS: Foteczki pochodzą z mojego pobytu w  Bergen, w Norwegii.