Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 sierpnia 2016

Przepiśnik i pierwszy filmik *.*

Dzień doberek!

Dzisiaj przychodzę do Was z nietypowym postem, gdyż oprócz tekstu i zdjęć będzie też.... mój pierwszy filmik!!! *.*




Jaram się niezmiernie, bo naoglądałam się przedtem trochę filmików na YouTube o obróbce filmów, o projektowaniu baneru na kanale, o robieniu thumbnails i tak dalej i zrobiłam SWÓJ WŁASNY FILM! Nie jest on idealny, ale wiem, że każdy następny będzie lepszy. Wydaje mi się, że materiał filmowy (a nie zdjęcia) obrabia się łatwiej, więc następnym razem tak też spróbuję :)




Przechodząc do sedna sprawy- zrobiłam przepiśnik. Po pierwsze: zawsze chciałam taki mieć, po drugie: takie jest moje zadanie na Harcerkę Rzeczypospolitej (jak wszyscy wiedzą: nie umiem gotować i to będzie naprawdę duże wyzwanie, aby nauczyć się przygotowywać tak wiele potraw), po trzecie: mój brat zaczął zapisywać różne przepisy i mnie zmotywował do zrobienia tego cudeńka. Pomysły na zdobienia można oczywiście wykorzystać do ozdoby innych zeszytów, segregatorów, albumów itp.

Zapraszam do obejrzenia filmiku i komentowania (i tutaj i na Youtubie) ;)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Pierwszy numer BeActive *.*

Dzień doberek.!
 
Magazynu BeActive wyczekiwałam odkąd Ewa Chodakowska (Redaktor Naczelna) ogłosiła jego powstanie kilka miesięcy temu na Facebooku. Byłam już trochę znudzona SHAPE'em i wiele rzeczy mnie w nim denerwowało. BeActive miało szansę zająć jego miejsce i wykorzystało ją w 150%. (co do prenumeraty, to jestem na etapie kombinowania kasy :D). 
Jestem mega pozytywnie zaskoczona tym czasopismem- spełniło moje oczekiwania i nie zawiodło. Odpowiada mojej filozofii zdrowego trybu życia (wytłumaczę to stwierdzenie później ;) ).


Na okładce widzimy oczywiście Ewę Chodakowską we własnej osobie. Uważam, że całkowicie należy jej się to miejsce na pierwszej okładce magazynu, którego jest pomysłodawczynią. Gdybym znała ją osobiście i przy jej natłoku obowiązków powiedziałaby mi, że chce zacząć wydawać magazyn chyba bym jej to odradzała. Ale Ewka znowu pokazuje, że można, że ograniczenia tworzymy sobie sami.
W dniu, w którym gazeta weszła do kiosków kupiłam ją w drodze do szkoły i na lekcjach (czerwcowych lekcjach, więc ultranudnych) kilka osób-dziewczyn i chłopaków-mi ją zabrało. Wszystkim bardzo się podobała. A to przepisy, a to okładka (faceci...), a to sam fakt, że "Chodzia wydała gazetę". Więc coś w tym musi być ;).

Pierwszy trening w BeActive zaproponowała Agnieszka Szulim i Ewa Chodakowska. Pokazują trening w parze. Na początku mojej fitnessowej drogi nie wyobrażałam sobie takiego treningu... No jak.? Ktoś ma widzieć, jak nie daję rady.? Mam przy kimś tracić dech.? Ale teraz już rozglądam się za jakimś kompanem do treningów.
Pod koniec numeru znajduje się natomiast krótki trening, w którym Ewka proponuje ćwiczenia możliwe do wykonania na plaży- bez sprzętu, bez butów, bez maty :)

 
Pierwszy artykuł dotyczący spraw około-dietowych jest o błonniku. Dlaczego warto go jeść.? Skąd go czerpać.? Są tutaj także przykładowe przepisy na dania (śniadanie, lunch, obiad, kolacja i przekąski) zawierające dużą porcję błonnika.

Malownicze zdjęcia i interesujący tekst znajdziemy na stronie 46. "Biegi górskie. Poczuj się jak Indiana Jones". Ciekawy temat, który został dość szczegółowo opisany. Od planowania trasy, przez przygotowanie sprzętu, treningi, po przekąski w biegu.
Podoba mi się, że żaden temat w tej gazecie nie jest tylko "rzucony". Jeśli jest zajawka o biegach górskich, to nie wygląda "Cześć. Jestem Ania. Biegam po górach i jest świetnie.", tylko temat jest opisany całościowo, od A do Z.

 
Pozytywne wrażenie wywarły na mnie w BeActive przede wszystkim przepisy. Nie ma tutaj miejsca dla "trawy cytrynowej z południowych Chin" albo innych super-niedostępnych (a już w ogóle nie w mojej wiosce) produktów. Wszystko, czego potrzebujemy do przygotowania tych pysznie wyglądających dań znajdziemy w każdym sklepie. Na stronie 74. zaczyna się jadłospis na 7 dni (!!5 posiłków dziennie, 1500kcal na dzień!!) z przepisami na każde danie. Kilka zostało już wypróbowanych przez koleżanki z klasy i smakowało wyśmienicie. Może jak zniknęła już wymówka pod tytułem "takich składników to ja nigdzie nie dostanę", wezmę się w końcu za to nieszczęsne gotowanie... :D

Kilka stron później dokładnie opisany jest trening TABATA. Historia, badania na jego temat, przebieg treningów oraz co nam one dają. Znajdziemy tutaj też, oczywiście, mnóstwo wskazówek, a także przykładowe ćwiczenia i sposób ich wykorzystania.

 
"Zielone koktajle" to kolejna strona, która przykuła moją uwagę. Muszę zacząć pić takie napoje, gdyż moja dieta jest stosunkowo uboga w żelazo. Nie jem szpinaku, pomidorów, buraków, ani czerwonego mięsa, a takie zielone shake'i to bogactwo żelaza. I znowu- nie znajdę w tych przepisach mleka kokosowego i wyciągu z liści jakiegoś magicznego kwiatka, tylko zwykłe, ogólnodostępne produkty.

Kilka stron dalej znajduje się artykuł dotyczący jadalnych kwiatów. Opisane są ich zalety, a także podane przepisy z ich wykorzystaniem, listy kwiatów jadalnych i trujących, a także tych, które alergicy mogą przyjąć niezbyt pozytywnie. Znajdują się tutaj także wskazówki dotyczące zakupu jadalnych kwiatów. Znów- temat opisany kompleksowo, ale nie za długo (kolejna zaleta- artykuły są krótkie, rzadko mają więcej niż dwie strony- komuś może się to nie podobać, ale mi to bardzo odpowiada).

 
Tej części gazety jeszcze nie czytałam, ale cztery kroki do porządnej motywacji brzmią ciekawie. Oparte o badania doktor psychologii, znajdują się na stronie 96.

"Nie karm cellulitu" to kolejny nagłówek, który mnie zainteresował. Ten temat był już wielokrotnie, w wielu miejscach wałkowany i jestem baardzoo ciekawa, co powie na to BeActive. Użeram się z cellulitem od zawsze i pomimo już ponad rocznych ćwiczeń, nadal nie widzę spektakularnych rezultatów... -.-'

 
Ostatnim artykułem, który przykuł moją uwagę i na pewno go niedługo przeczytam jest "Przełam rutynę" na stronie 142. Dotyczy on niestandardowych aktywności podczas wypoczynku w Polsce i za granicą. Mamy tutaj kajaki, nurkowanie, jaskinie, via ferraty (cokolwiek to jest) i kilka innych. Z tego co widzę, podany jest krótki opis aktywności, potrzebny sprzęt i wskazówki włączające najlepsze miejscówki jak i pomocne strony internetowe. Wspaniale.! :)

Kolejnym atutem BeActive jest jego interaktywność. Po ściągnięciu darmowej aplikacji Tap2C można uzupełniać treści z magazynu różnymi filmami, zdjęciami i artykułami dostępnymi on-line po zeskanowaniu odpowiedniej strony. Jeszcze tego nie testowałam, ale mam nadzieję, że działa dobrze ;).

Magazyn nie jest oczywiście bez skazy. Mnie, jako estetkę i hiper-poprawną-gramtycznie humanistkę bolą literówki i drobne błędy w edycji, ale myślę, że to ulegnie poprawie i następne wydanie będzie już bliskie perfekcji.

Miałam jeszcze wytłumaczyć, o co chodzi mi z tą filozofią zdrowego trybu życia. W SHAPE denerwowały mnie diety typu "jedz same surowe warzywa, będziesz chudy i zdrowy" albo "pij tylko soki, reszta jest niepotrzebna". Irytowały mnie też treningi "efekty widoczne już po trzech treningach" lub "schudnij w dwa tygodnie". Po półtorej roku trenowania, w miarę zdrowego odżywiania i 15 zrzuconych kilogramów dobrze wiem, że takie zastrzyki zdrowego żarełka, czy krótkotrwała aktywność fizyczna nie dadzą spektakularnych efektów. Tylko długofalowe, wytrwałe działanie owocuje w skutki. Najlepiej po prostu zmienić swoje życie- wtedy nie trzeba będzie "chudnąć do wakacji, do Sylwestra, do karnawału itd. itd.".
BeActive (póki co) nie serwuje czytelnikom żadnych takich rewelacji. Mam ogromną nadzieję, że to się nie zmieni :).

poniedziałek, 23 lutego 2015

Przepisy... ;>

Dzień doberek.!
 
Jakiś czas temu podzieliłam się inspiracjami (klik), które zebrałam w moim komputerku, a teraz czas na przepisy. Teraz co prawda zajadam się tortem nugatowym, który został po sobotniej imprezie, ale w końcu to mój ostatni wieczór jako dziecko. Od jutra: bardzo poważna, dorosła Małgorzata (tssaa, jasne :D). Na początek dwie opcje ciasteczek owsianych ;).
 
Pierwsze by Ewka, które wypróbowałam osobiście i smakują mi bardzo :D.
 
Otrębowo-owsiane ciasteczka z czekoladą
 
mąka orkiszowa typ 1850 - niepełna szklanka (ja używam zamiennie żytniej)
otręby owsiane lub żytnie –
1/3 szklanki
płatki owsiane –
1/2 szklanki
czekolada gorzka (minimum 75% kakao) –
30g (1/3 tabliczki)
jajko –
1 szt.
miód pszczeli, płynny – 2 łyż
ki
oliwa z oliwek – 2 łyż
ki
proszek do pieczenia – niespełna 1/2 łyż
eczki
sól morska–
szczypta

Suche składniki: mąka, otręby, płatki, sól, proszek do pieczenia wymieszać w misce. Czekoladę połamać na mniejsze kawałki. Do miski dodać miód i jajko, dokładnie wymieszać. W razie potrzeby dolać niewielką ilość zimnej wody. Dodać pokruszoną czekoladę. Piekarnik nagrzać do 175 stopni C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z powstałej masy w dłoni formować ciasteczka o dowolnym kształcie. Piec w nagrzanym piekarniku ok 10 – 15 minut (w zależności od grubości ciasteczek). Smacznego!
 
Drugi przepis by Kasia Zakręcona, która przeszła wspaniałą metamorfozę, dalej ćwiczy jak szalona i motywuje do pracy innych (fanpage Kasi na Facebooku-klik)

Zdjęcie pożyczone od Kasieńki z profilu ;)
 
Ciasteczka kokosowe

 
płatki owsiane- jedna szklanka
mleko kokosowe- pół szklanki
wiórki kokosowe- pół szklanki
masło klarowane- jedna łyżka
jajko- jedna sztuka
jogurt naturalny- jedna łyżka
banan- jedna sztuka


 Wszystko razem pognieść i układać małe placuszki na blaszce. Piec ok. 20 min w 200 stopniach C w termoobiegu.
 
A teraz czas na moje pyszności. Co prawda, to nic odkrywczego, ale ostatnio bardzo mi zasmakowała owsianka na mleku <3. Wiele razy się zabierałam za musli, płatki owsiane i wgl, ale nigdy mi te suche wiórki nie odpowiadały... Aż odkryłam, jak je trzeba przygotowywać.
 
Na zdjęciu z kanapeczkami z pastą rybną robioną przez moją mamę i twarożkiem ze szczypiorkiem
 
Owsianka
 
mleko- jeden kubek
płatki owsiane błyskawiczne- pół miseczki
zarodki pszenne- jedna łyżka
płatki ryżowe błyskawiczne- dwie łyżki
kilka śliwek lub rodzynek
ew. wiórki kokosowe- jedna łyżeczka
 
Mleko podgrzewam w mikrofalówce przez 1 min. Suche składniki mieszam w miseczce. Zalewam ciepłym mlekiem, przemieszuję i wkładam na pół minutki do mikrofalówki. Wyjmuję, dodaję rodzynek lub pokrojonych suszonych śliwek i nomnomnomnom *.*


Ostatnio też odkryłam przeepyszną przekąskę potreningową. Wystarczy zmieszać serek wiejski, łyżkę lub dwie wiórków kokosowych i dodać cztery, pokrojone na ćwiartki suszone śliwki.
 
Oczywiście tego jedzonka wychodzi więcej, ale dopiero po zjedzeniu połowy ogarnęłam się, że może warto by jednak zrobić zdjęcie >.<
 
Smacznego.!!!
 

środa, 18 lutego 2015

Jedzonko ;>

Dzień doberek.!

Bardzo dawno nie było nic na temat jedzenie, co z resztą w ogóle mnie nie dziwi, skoro ze mnie taka noga w kuchni, ale pozbierałam trochę ciekawostek, przepisów i inspiracji, więc się nimi dzielę ;).


Ostatnio czytałam też gdzieś, że dobrze jest wypić mleko po treningu - działa jak napój izotoniczny i uzupełnia białko ;)

10 smakołyków, które pomogą spalić tkankę tłuszczową na brzucholu: wiśnie, owoce morza, jabłka, awokado, arbuzy, pomidory, seler, makaron z wodorostów, banany, grejpfruty <3.

Tego wszystkiego może tłumaczyć nie (jakby ktoś miał problem to proszę dać znać w komentarzu :* ). A pomysły fajne- człowiek czasami zapomina, że coś ciekawego można zrobić xD
 
Smacznego.!! :*
 
Źródła obrazków: (zawarte na obrazkach)-internety