Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 listopada 2016

Dbajcie o siebie! + konkurs

Dzień doberek!

"Jestem Gosia, mam 17 lat i pragnę zmienić coś w swoim życiu. Ćwiczę od czterech miesięcy i nie mam zamiaru się poddawać. Wierzę, że tym razem się uda.! ;)
Kiedy miałam jakieś 8 lat [...] przybrałam na wadze. Odkąd poszłam do gimnazjum chciałam to zrzucić, ale mimo tego, że parę razy zaczynałam, to nigdy nie ciągnęłam tego dalej. Kończyło się na kilku dniach jakiegoś lekkiego treningu rozrzuconych w przeciągu całego miesiąca i nic."

Tak zaczyna się pierwsza notka na tym blogu (klik). Od tego czasu zmieniło się bardzo wiele, mam 19 lat i myślę, że mi się udało :) Przekonałam się do aktywności fizycznej, zdobyłam trochę wiedzy na temat właściwego odżywiania i  wreszcie: zrzuciłam zbędne kilogramy oraz prawie całkowicie (dlaczego "prawie" to może kiedy indziej) akceptuję swój wygląd.

Przez ten czas przeszłam kilka etapów: było powolne wprowadzanie zmian w diecie i mało regularne treningi z Ewką Chodakowską, potem etap fascynacji fit stylem życia, kupowanie gazet na ten temat i płyt z ćwiczeniami, potem bardzo regularne ćwiczenia i prawie nienaganna dieta, kilka etapów rezygnacji, a teraz dochodzę powoli do takiego złotego środka. Napiszę o tym dokładniej w innym poście, ale jedno wiem na pewno już teraz: najważniejsze, co zostało mi ze wszystkich tych okresów to: wiedza, świadomość działań i ich skutków oraz umiejętność obserwowania swojego ciała. Z perspektywy czasu zauważam też, że najważniejszą zmianą, jaka we mnie zaszła, nie było zrzucenie tych zbędnych kilogramów (co było na samym początku, celem nadrzędnym), a nabranie dobrych nawyków, poprawa samopoczucia i zdrowia.

I o tym dzisiaj! :D

Nadwaga, siedzący tryb życia i mało zróżnicowana, bogata w cukier, sól i tłuszcze dieta są źródłem wielu chorób. Należą do nich: problemy z  sercem, stawami, kręgosłupem, nadciśnienie, cukrzyca i wiele innych. Nie oszukujmy się, ale w większości przypadków, w momencie podejmowania decyzji o zmianie nawyków żywieniowych, mało kto myśli o zdrowiu. Większość (nie wszyscy, to oczywiste) z nas myśli o poprawie wyglądu, a zdrowie jest dużo ważniejsze. Dzisiaj chciałabym się skupić na problemie, jakim jest cukrzyca typu 2.


Cukrzyca tego typu prowadzi do bardzo poważnych powikłań: problemy ze wzrokiem, sercem, trzustką, nerkami, a w ostateczności - amputacji kończyn. Dobra wiadomość jest taka, że w 70% mamy wpływ na jej rozwój. Warto więc dbać o siebie, a także badać i obserwować swoje ciało, w celu wykrycia tej i innych chorób.


Z okazji Dnia Walki z Cukrzycą, Fundacja Medicover zorganizowała akcję Po-zdro, która ma pomóc w walce z cukrzycą i zwiększać świadomość społeczeństwa na ten temat. Na stronie internetowej po-zdro.pl (klik) jest mnóstwo informacji i porad dotyczących przeciwdziałania cukrzycy. Organizatorzy działają też w szkołach, organizując bezpłatne badania dla dzieci i spotkanie edukacyjne.

Mają też konkurs (klik)! Można wygrać aparaty, bony do Empiku i nie tylko! Wystarczy odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących zdrowego trybu życia i cukrzycy. Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdziecie na ich stronie - zapraszam więc do lektury!

Tego posta, napisałam inspirując się filmikiem Weroniki Szymańskiej, znanej szerzej jako Billie Sparrow, bądź też Vroobelek. Obejrzyjcie jej filmik (ten i inne) :).


Powodzenia w konkursie i jeszcze raz: dbajcie o siebie!

Udanego tygodnia! :)

Źródło obrazków: po-zdro.pl

czwartek, 29 października 2015

Be Active- październik 2015

Dzień doberek.!

Ostatnio mam dość mało czasu na bloga, ale do tego posta udało mi się przygotować ;) Dzisiaj czas na krótki przegląd nowego Be Active. Od razu mówię, że nie testowałam jeszcze treningu z dołączonej płyty-o niej napiszę innym razem, niedługo ;P

Na okładce październikowego numeru znów "jedna z nas"- Magda Michalewska-Kokoszka, która zmieniła swoje życie i swój wygląd dzięki ćwiczeniom w studiu Ewki, a teraz motywuje do działania innych. Prowadzi konto na Instagramie (klik), które już od dłuższego czasu obserwuję, a także razem z Tomkiem Choińskim pokazuje różne zestawy ćwiczeń w Dzień Dobry TVN. W najnowszym Be Active wraz z Tomkiem prezentuje trening na uda i pośladki.


Pierwszy artykuł, który zwrócił moją uwagę, dotyczy jedzenia przed i po treningu. Jak zwykle, co uwielbiam w tej gazecie, temat został potraktowany całościowo. Na początek po co i jak jeść, następnie przykładowe menu do treningów kardio i siłowego, a na koniec kwestie braku czasu, nawadniania oraz odżywek.


Na str. 48 znajduje się tytuł "Odporność? Da się zrobić". Temat dbania o zdrowie, profilaktyki i tym podobne zawsze bardzo mnie interesują, ponieważ mam z tym odwieczny problem... Może tym razem znajdzie się tu coś ciekawego... ;)

Kolejny fajny artykuł to "Dieta szyta na miarę", czyli przykładowe jadłospisy dla kobiet w wieku 20+, 30+ oraz 40+. Każda grupa jest dokładnie opisana i zawiera wskazówki na typowe dla niej problemy (nieprzespane noce, wahania nastroju i inne)


Kilka stron później jest strona poświęcona kettlebell(om?), jednemu z niewielu sprzętów do ćwiczeń, który posiadam w swoim domu ;) Koszt, zastosowanie, plusy, przykładowe ćwiczenia, a nawet historia tego przedmiotu. 

Kolejnym bardzo ważnym tematem jest "Gotowa w 6 minut", czyli rozgrzewka. Pisałam już na blogu o tym, jak ważna jest rozgrzewka (klik), a także rozciąganie (klik) przy treningu, a teraz temat pojawił się także w Be Active. Korzyści płynące w porządnej rozgrzewki zostały wzbogacone o przykładowy zestaw ćwiczeń Ewy Chodakowskiej.


W dziale urodowym znajdziemy artykuł poświęcony tak zwanym kwasom, czyli zabiegom kosmetycznym opartym na działaniu kwasów (migdałowego, mlekowego, czy salicylowego), które pomagają w złuszczaniu skóry, tym samym odmładzając i rozjaśniając cerę. Podane są kwasy odpowiednie dla poszczególnych typów skóry, a także przykładowe produkty do wspierania skóry podczas terapii i te do domowego złuszczania. 

Na sam koniec wpadł mi w oko temat wyboru nowego sportu na niepogodę. Autor sugeruje, że jesienią nasze zaangażowanie w treningi może spadać, dlatego wybranie sobie nowej dyscypliny sportu będzie na ten okres w sam raz. Są tutaj opisy m.in. crossfitu, muay thai (co to.?), wspinaczki na ściance, a nawet nurkowania (w basenie!) i air yogi.


Myślę, że artykułem determinującym zakup tego numeru dla niektórych dziewczyn będzie "Kierunek: tarczyca". Zapomniałam o nim wspomnieć wcześniej, ale jest warty uwagi, więc wspominam na końcu :)
O co chodzi.? Jakie są objawy.? Co trenować.? I co najważniejsze: co jeść biorąc pod uwagę typ choroby.

Pozdrawiam Was serdecznie :* Niedługo pojawi się notka na temat płyty dołączonej do tego numeru a także Jumpcity, do którego wybieram się już jutro <3.



poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Be Active, sierpień 2015

Dzień doberek!

Dzisiaj, jak widać po tytule, będzie przegląd nowego Be Active. Bardzo mi przykro, ale jeszcze nie wróciłam do trybików systematyczności po obozie, ale myślę, że z dniem 1. września to się zmieni i będę częściej coś tutaj wrzucać ;)


Tym razem na okładce widzimy Ewkę z Tomkiem Choińskim, o którym już kilka razy wspominałam na blogu (jest trenerem w studiu Ewy, ale także prowadzi zajęcia na jej warsztatach i innych wydarzeniach)- przemiły, ciepły, sympatyczny człowiek, który na treningu daje wycisk, jak mało kto :D Patrząc na zestaw ćwiczeń, który zaczyna się na stronie 66. widać, że tym razem też się (nas) nie oszczędza ;P


Pierwszym treningiem w tym numerze jest jednak trening na proste plecy z Dorotą Gardias i Ewą Chodakowską. Jest tutaj kilka ćwiczeń z obciążeniem i kilka na macie. Jedno wiem na pewno- wykorzystam je, jak tylko moje kochane plecy przestaną mnie boleć i utrudniać zwykłego chodzenia, o treningach nie wspominając. 
Nie wiem, czy mogę to nazwać kontuzją, ale coś mi się stało po ostatnich warsztatach jeździeckich (było super, ekstra, dzięki Batman :*, jechałam kłusem, zakochałam się w jednym koniu i bardzo chciałabym jeszcze trochę tego popróbować, ale anglezowanie nie wyszło mi na dobre i od dwóch dni nie mogę się pozbyć bólu w odcinku lędźwiowym :'( ) i będę musiała popracować nad mięśniami pleców.

Z kolei pierwszy "przepisowy" artykuł dotyczy, tzw. lunchboxów, czyli po prostu pudełek na drugie śniadanie i ich fit-zawartości. To taki miły i pewnie nie do końca świadomy ukłon Redakcji w stronę czytelniczek-uczennic, które już we wrześniu zaczynają szkołę.


Na stronach 40-41 jest wzmianka o skakankach- jaką wybrać, gdzie trenować, po co w ogóle trenować na skakance oraz kilka porad jak prawidłowo skakać. Skakanka to bardzo fajne urozmaicenie treningów kardio, które nie jest aż takie lekkie, jakby to się mogło wydawać ;)

W sekcji urodowej jest artykuł o tym, jak aż do jesieni utrzymać wakacyjną opaleniznę. Dużo przykładowych kosmetyków i sposobów, co zrobić już teraz, aby cieszyć się pięknym brązem jeszcze przez kilka miesięcy.


W nowym numerze jest też, z czego się bardzo cieszę, artykuł o motywacji. 5 czynności, które trzeba wykonywać i 5 zabronionych. Ciekawe, czy mi pomogą (szczegóły pod koniec postu)...

Przegląd Be Active na potrzeby bloga robiłam jeszcze przed warsztatami jeździeckimi i, o dziwo, już wtedy zaznaczyłam artykuł "Kręgosłup- instrukcja obsługi". Tak naprawdę wcale się nie dziwię, bo z kręgosłupem zawsze miałam jakieś małe problemy (a to krzywy, a to boli, a to strzyka, a to wysiada) i każdy tego typu artykuł po prostu pochłaniam.


Zaletą Be Active jest dostosowanie artykułów do czytelników o różnym (nawet niskim) stopniu zaawansowania. Nie widziałam tu jeszcze zestawów ćwiczeń z użyciem skomplikowanego sprzętu z siłowni, za to w każdym dotychczasowym numerze były dwie strony poświęcone jednemu, wydawałoby się banalnemu, ćwiczeniu z dokładnym opisem i radami. Tym razem przyszła kolej na wypady.

Ostatnim artykułem, który przykuł moją uwagę, a właściwie seria artykułów, znajduje się na stronach 112-123. Tutaj znajdziecie wszystkie cenne rady dotyczące biegania. Najpierw wstępny tekst o różnych jego aspektach, następnie odpowiedź na pytanie "Czy ja też mogę biegać" połączone z pytaniami do lekarza i fizjoterapeutów. Potem jest krótka zajawka biegów o różnych długościach i w różnym terenie: od 5 do 113 km, po mieście, lesie i w górach. 
Następnie jest artykuł dotyczący doboru butów z uwzględnieniem typu i miejsca treningów, a także budowy stopy. Pokazane są nawet trzy sposoby sznurowania butów. Później trening pomagający w przebiegnięciu pierwszych 5 km oraz artykuł dotyczący pielęgnacji nóg (kosmetyki, zabiegi, etc.). Na samym końcu znajduje się antyporadnik "Jak przebiec maraton na wariata". Zapowiada się ciekawie.... i, jak zwykle w Be Active, temat opisany całościowo.


Chciałam ostrzec wszystkich zainteresowanych, że przed końcem wakacji będzie na moim blogu mały konkurs. Będzie trzeba poćwiczyć, porobić fotki, pohashtagować i już :D 
Muszę się przyznać, że kompletnie się rozregulowałam po obozie- chodzi mi o systematyczność we wszystkim (treningi, dieta, dbanie o moją atopową skórę itd. itd.). Odkąd wróciłam, jeszcze nie trenowałam, nie miałam dnia na 5 i ohh... Wstyd się przyznać, ale taka prawda. 
Mam nadzieję, że kiedy wejdę na wagę i pomierzę się pod koniec tego miesiąca, widok cyferek tak mnie zmotywuje, że od 1 września ruszę w końcu tyłek. Zarówno konkurs, jak i moja walka o ponowną motywację będą miały miejsce na Instagramie, więc kto nie ma, niech zakłada, a kto ma, niech mnie śledzi ;) @gosiiaczek

sobota, 25 lipca 2015

Be Active, lipiec 2015

Dzień doberek.!

Jak to zwykle u mnie bywa z gazetami, przedstawiam Wam z opóźnieniem nowy numer Be Active. Notka na temat pierwszego wydania jest tutaj (klik). Po przejrzeniu (bo jestem dopiero w połowie, jeśli chodzi o czytanie), zdecydowałam się już na prenumeratę.
Zaznaczyłam sobie tyle "ciekawych" tematów do opisania na blogu, ile nie zaznaczyłam nigdy wcześniej. Nie wiem, jak oni to robią, ale niech robią tak dalej ;).

Na okładce jest znów Redaktor Naczelna magazynu i jego pomysłodawczyni, czyli Ewa Chodakowska. Jak napisała na swoim profilu na FB, taki był plan na pierwsze trzy numery, więc trzeba go zrealizować :P.

W tym miejscu chciałabym też wspomnieć, jak świetna jest aplikacja Tap2C, która działa z Be Active. Dopiero niedawno zauważyłam, że SHAPE, którego prenumerowałam przez ostatni rok też był magazynem interaktywnym, ale w BA tak to oznaczyli, że nie sposób przegapić. Już tłumaczę, o co chodzi.! Przy części artykułów znajdziemy znaczek PLAY z podpisem w stylu "zobacz więcej". A więc: najpierw skanujemy okładkę magazynu (tak jak robi się zdjęcie telefonem), a następnie odpowiednio oznaczoną stronę. Wyświetlają się wtedy dodatkowe materiały- filmiki z przepisami, poprawnymi sposobami wykonywania ćwiczeń itp. Do każdego numeru jest też dołączony filmik z powitaniem Redaktor Naczelnej ;).

Pierwszy ciekawy artykuł dotyczy szczęścia na treningu- dlaczego aktywność fizyczna daje nam poczucie szczęścia oraz jak to poczucie spotęgować. Właśnie ten artykuł ostatecznie zachęcił mnie do ćwiczenia na dworze i muszę przyznać, że jest bardzo przyjemnie :).

Główny trening do tego numeru przygotowała, oczywiście, Ewa Chodakowska, a przedstawiła go razem ze swoją podopieczną ze studia, a prywatnie blogerką modową, Jessicą Mercedes. Trening angażuje wszystkie partie mięśni i zajmuje tylko 20 minut.

W lipcowym numerze jest jeszcze kilka innych pomysłów sportowych. Pierwszy (s. 76-83) to 5 różnych planów treningowych dla osób lubiących różne rodzaje wysiłku. Ciekawa sprawa, muszę się temu przyjrzeć.
Kolejny artykuł "ruchowy" (s. 114-115)  dotyczy ćwiczeń na triceps, które mają pomóc w pozbyciu się tzw. pelikanów. Jedno ćwiczenie zostało bardzo dokładnie opisane na podstawie zdjęcia modelki.

Na stronach 90-92 znajdziecie cztery testy- elastyczności, kondycyjny oraz siły i wytrzymałości górnych i dolnych części ciała. Można sprawdzić, czy w poszczególnych kategoriach mieścimy się w, odpowiednich dla naszego wieku, przedziałach.
 
 
 
 
Na następnych stronach znaleźć można kilka przepisów na zdrowe, niskokaloryczne desery na lato. Jest tu granita, ciasto, lody oraz leśny deser.

Przy okazji.! W wakacje mam zamiar zacząć tworzyć mój własny przepiśnik, bo coraz więcej potraw zaczyna mi wychodzić i muszę zacząć je gdzieś gromadzić :P. Oczywiście znajdą się tam TYLKO fit-przepisy.!

 
Następnym artykułem, zaraz po zdrowych słodkościach, jest "Biegiem przez upał", którego autorka podaje kilka wskazówek dotyczących biegania w wysokich temperaturach. Nie jest ono zabronione, ale trzeba pamiętać o kilku zasadach, które zapewnią nam bezpieczeństwo podczas aktywnego wypoczynku (woda, nakrycie głowy, krem z filtrem- jako ratownik ZHP, proszę Was- pamiętajcie o tym.!).

Zainteresował mnie też artykuł na stronie 52., który mówi o tym, ile złego może wyrządzić nam "głupia" dieta. Skóra w złej kondycji, spowolniony metabolizm, nieprzyjemny oddech, problemy trawienne, zły nastrój, a także niepłodność (!?). To wszystko przez nierozsądne żywienie i radykalne, nieprzemyślane diety....

 
Na 56. stronie jest krótka wzmianka (z dokładnie opisanym zdjęciem) o tym, co zrobić, aby podczas zwykłego marszu spalać więcej kalorii. W roku szkolnym (zgiń, przepadnij, są wakacje.!!!) przechodzę codziennie jakieś 40 minut- z autobusu na pociąg, z pociągu do szkoły i z powrotem, a więc te informacje mogą się przydać ;P.

Już drugi raz Be Active zamieścił pełną dietę na 7 dni z przepisami na wszystkie potrawy, na wszystkie 5 posiłków każdego dnia. Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem i jeśli będą to kontynuować w następnych numerach będę pod jeszcze większym wrażeniem.... Duży plus :D.

 
Na 89. stronie znajdziemy kilka sposób na poparzenia słoneczne- działanie natychmiast, długofalowe oraz zapobieganie. Wszystko naturalnie i prosto.

Interesujący jest też artykuł na temat soli. Są tutaj jej wady i zalety, a także kilka ciekawostek. Na następnej stronie mamy też rozróżnione poszczególne rodzaje soli oraz kilka przepisów na potrawy z jej użyciem. Całościowo- jak zwykle :).

Ostatni artykuł, który przykuł moją uwagę (no ok, nie ostatni, ale byłoby ich za dużo na jeden post... spodobały mi się jeszcze "Awiofobia w pigułce" o strachu przed samolotami, "Kuchnia w chmurach" oraz artykuł o obozowaniu z rodziną :P) dotyczy gumy do żucia. 8x TAK dla bezcukrowych gum oraz kilka minusów. Muszę poczytać....
 
Generalnie, jak chyba nietrudno zauważyć, jestem zachwycona tym magazynem i będzie mi dużo trudniej, niż w przypadku SHAPE'a  wybierać kilka "najciekawszych" artykułów, bo tutaj prawie wszystko mnie ciekawi. :P

Miłego czytania.!!
:*

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Pierwszy numer BeActive *.*

Dzień doberek.!
 
Magazynu BeActive wyczekiwałam odkąd Ewa Chodakowska (Redaktor Naczelna) ogłosiła jego powstanie kilka miesięcy temu na Facebooku. Byłam już trochę znudzona SHAPE'em i wiele rzeczy mnie w nim denerwowało. BeActive miało szansę zająć jego miejsce i wykorzystało ją w 150%. (co do prenumeraty, to jestem na etapie kombinowania kasy :D). 
Jestem mega pozytywnie zaskoczona tym czasopismem- spełniło moje oczekiwania i nie zawiodło. Odpowiada mojej filozofii zdrowego trybu życia (wytłumaczę to stwierdzenie później ;) ).


Na okładce widzimy oczywiście Ewę Chodakowską we własnej osobie. Uważam, że całkowicie należy jej się to miejsce na pierwszej okładce magazynu, którego jest pomysłodawczynią. Gdybym znała ją osobiście i przy jej natłoku obowiązków powiedziałaby mi, że chce zacząć wydawać magazyn chyba bym jej to odradzała. Ale Ewka znowu pokazuje, że można, że ograniczenia tworzymy sobie sami.
W dniu, w którym gazeta weszła do kiosków kupiłam ją w drodze do szkoły i na lekcjach (czerwcowych lekcjach, więc ultranudnych) kilka osób-dziewczyn i chłopaków-mi ją zabrało. Wszystkim bardzo się podobała. A to przepisy, a to okładka (faceci...), a to sam fakt, że "Chodzia wydała gazetę". Więc coś w tym musi być ;).

Pierwszy trening w BeActive zaproponowała Agnieszka Szulim i Ewa Chodakowska. Pokazują trening w parze. Na początku mojej fitnessowej drogi nie wyobrażałam sobie takiego treningu... No jak.? Ktoś ma widzieć, jak nie daję rady.? Mam przy kimś tracić dech.? Ale teraz już rozglądam się za jakimś kompanem do treningów.
Pod koniec numeru znajduje się natomiast krótki trening, w którym Ewka proponuje ćwiczenia możliwe do wykonania na plaży- bez sprzętu, bez butów, bez maty :)

 
Pierwszy artykuł dotyczący spraw około-dietowych jest o błonniku. Dlaczego warto go jeść.? Skąd go czerpać.? Są tutaj także przykładowe przepisy na dania (śniadanie, lunch, obiad, kolacja i przekąski) zawierające dużą porcję błonnika.

Malownicze zdjęcia i interesujący tekst znajdziemy na stronie 46. "Biegi górskie. Poczuj się jak Indiana Jones". Ciekawy temat, który został dość szczegółowo opisany. Od planowania trasy, przez przygotowanie sprzętu, treningi, po przekąski w biegu.
Podoba mi się, że żaden temat w tej gazecie nie jest tylko "rzucony". Jeśli jest zajawka o biegach górskich, to nie wygląda "Cześć. Jestem Ania. Biegam po górach i jest świetnie.", tylko temat jest opisany całościowo, od A do Z.

 
Pozytywne wrażenie wywarły na mnie w BeActive przede wszystkim przepisy. Nie ma tutaj miejsca dla "trawy cytrynowej z południowych Chin" albo innych super-niedostępnych (a już w ogóle nie w mojej wiosce) produktów. Wszystko, czego potrzebujemy do przygotowania tych pysznie wyglądających dań znajdziemy w każdym sklepie. Na stronie 74. zaczyna się jadłospis na 7 dni (!!5 posiłków dziennie, 1500kcal na dzień!!) z przepisami na każde danie. Kilka zostało już wypróbowanych przez koleżanki z klasy i smakowało wyśmienicie. Może jak zniknęła już wymówka pod tytułem "takich składników to ja nigdzie nie dostanę", wezmę się w końcu za to nieszczęsne gotowanie... :D

Kilka stron później dokładnie opisany jest trening TABATA. Historia, badania na jego temat, przebieg treningów oraz co nam one dają. Znajdziemy tutaj też, oczywiście, mnóstwo wskazówek, a także przykładowe ćwiczenia i sposób ich wykorzystania.

 
"Zielone koktajle" to kolejna strona, która przykuła moją uwagę. Muszę zacząć pić takie napoje, gdyż moja dieta jest stosunkowo uboga w żelazo. Nie jem szpinaku, pomidorów, buraków, ani czerwonego mięsa, a takie zielone shake'i to bogactwo żelaza. I znowu- nie znajdę w tych przepisach mleka kokosowego i wyciągu z liści jakiegoś magicznego kwiatka, tylko zwykłe, ogólnodostępne produkty.

Kilka stron dalej znajduje się artykuł dotyczący jadalnych kwiatów. Opisane są ich zalety, a także podane przepisy z ich wykorzystaniem, listy kwiatów jadalnych i trujących, a także tych, które alergicy mogą przyjąć niezbyt pozytywnie. Znajdują się tutaj także wskazówki dotyczące zakupu jadalnych kwiatów. Znów- temat opisany kompleksowo, ale nie za długo (kolejna zaleta- artykuły są krótkie, rzadko mają więcej niż dwie strony- komuś może się to nie podobać, ale mi to bardzo odpowiada).

 
Tej części gazety jeszcze nie czytałam, ale cztery kroki do porządnej motywacji brzmią ciekawie. Oparte o badania doktor psychologii, znajdują się na stronie 96.

"Nie karm cellulitu" to kolejny nagłówek, który mnie zainteresował. Ten temat był już wielokrotnie, w wielu miejscach wałkowany i jestem baardzoo ciekawa, co powie na to BeActive. Użeram się z cellulitem od zawsze i pomimo już ponad rocznych ćwiczeń, nadal nie widzę spektakularnych rezultatów... -.-'

 
Ostatnim artykułem, który przykuł moją uwagę i na pewno go niedługo przeczytam jest "Przełam rutynę" na stronie 142. Dotyczy on niestandardowych aktywności podczas wypoczynku w Polsce i za granicą. Mamy tutaj kajaki, nurkowanie, jaskinie, via ferraty (cokolwiek to jest) i kilka innych. Z tego co widzę, podany jest krótki opis aktywności, potrzebny sprzęt i wskazówki włączające najlepsze miejscówki jak i pomocne strony internetowe. Wspaniale.! :)

Kolejnym atutem BeActive jest jego interaktywność. Po ściągnięciu darmowej aplikacji Tap2C można uzupełniać treści z magazynu różnymi filmami, zdjęciami i artykułami dostępnymi on-line po zeskanowaniu odpowiedniej strony. Jeszcze tego nie testowałam, ale mam nadzieję, że działa dobrze ;).

Magazyn nie jest oczywiście bez skazy. Mnie, jako estetkę i hiper-poprawną-gramtycznie humanistkę bolą literówki i drobne błędy w edycji, ale myślę, że to ulegnie poprawie i następne wydanie będzie już bliskie perfekcji.

Miałam jeszcze wytłumaczyć, o co chodzi mi z tą filozofią zdrowego trybu życia. W SHAPE denerwowały mnie diety typu "jedz same surowe warzywa, będziesz chudy i zdrowy" albo "pij tylko soki, reszta jest niepotrzebna". Irytowały mnie też treningi "efekty widoczne już po trzech treningach" lub "schudnij w dwa tygodnie". Po półtorej roku trenowania, w miarę zdrowego odżywiania i 15 zrzuconych kilogramów dobrze wiem, że takie zastrzyki zdrowego żarełka, czy krótkotrwała aktywność fizyczna nie dadzą spektakularnych efektów. Tylko długofalowe, wytrwałe działanie owocuje w skutki. Najlepiej po prostu zmienić swoje życie- wtedy nie trzeba będzie "chudnąć do wakacji, do Sylwestra, do karnawału itd. itd.".
BeActive (póki co) nie serwuje czytelnikom żadnych takich rewelacji. Mam ogromną nadzieję, że to się nie zmieni :).

poniedziałek, 25 maja 2015

Motywacja :)

Dzień doberek.!

Ostatnio dzieje się u mnie baardzoo dużo i stąd te przestoje na blogu. W ten weekend zamknęłam już jedną dużą sprawę, więc mam nadzieję, że teraz wpisy będą się pojawiały już regularnie ;-)

Póki co- nowa dawka motywacji <3.























Wspaniałego tygodnia :*

Źródło obrazków: weheartit.com

czwartek, 2 kwietnia 2015

Jak "nie przesadzić" w Święta.?

Dzień doberek.!
 
Przyznaję się bez bicia, że nie miałam pomysłu, o czym napisać kolejny post. Przyszedł do mnie nowy SHAPE, niedługo (jak już przeczytam) skomentuje trzy fajne książki, a po przeczytaniu jednej z nich na pewno posypią się notki o ćwiczeniach z ketllebells, gumą do ćwiczeń, ciężarkami itd., ale stwierdziłam, że wypadałoby napisać teraz coś stricte na temat zdrowego stylu życia. Ten podsunęły mi koleżanki: "Gosia.! Napisz notkę o tym jak nie przytyć w Święta.!". Ok, już piszę ;)

Oto jeden z moich nowych nabytków :)
Muszę zaznaczyć, że ja w Święta nie stawiam sobie żadnych ograniczeń. Jeśli trzymam (a właściwie staram się trzymać) dietę cały rok dookoła, z przerwami zazwyczaj na weekendy, to czemu miałabym się specjalnie ograniczać w Święta.? A co do zmienienia składu i przepisów na potrawy, to póki a) nie mieszkam sama b) nie umiem gotować- nic nie zdziałam ;). I tak "przestawiłam" moją rodzinkę na zdrowe jedzonko na co dzień, więc jakiś sukces jest :D.
 
 
Przechodząc do meritum sprawy, oto kilka sposobów na to, jak nie przytyć:
 
# Zaczynaj posiłek jako ostatnia osoba i nie spiesz się. Jedz powoli, dokładnie przeżuwając każdy kęs.
 
# Zanim nałożysz kolejną porcję- zastanów się, czy naprawdę jesteś jeszcze głodna. Nie jedz oczami ;)
 
# Nie musisz wszystkiego spróbować od razu. Nie musisz też zjeść drugiego kawałka ciasta (jeśli się na nie decydujesz), żeby upewnić, że na pewno było smaczne.
 
# Pamiętaj, aby uwzględnić większą dawkę kalorii podczas jednego uroczystego posiłku w stosunku do reszty dnia.
 
# Uważaj (jak zawsze) na kalorie ukryte w napojach. Święta to okazja do różnych dziwnych zakupów, więc lepiej postaw na wodę.
 
# Nie wyjadaj smakołyków tuż przed snem, a co gorsza w nocy (bo lodówka taka pełna i potrawy takie smaczne...)
 
# Postaw na aktywny wypoczynek. Po południu udaj się na spacer do lasu, czy tak jak moja rodzinka to tradycyjnie czyni- nad morze. Wieczorem zrób trening, przecież masz więcej czasu niż na co dzień ;)
 
Polecam też dwa ostatnie wpisy Ewy Chodakowskiej (klik1, klik2). Jest tam kilka fit-przepisów na potrawy Wielkanocne. Serdecznie polecam osobom, które mają jakikolwiek wpływ na jedzonko przygotowywane w ich domu ;P.
 
Wszystkim, którzy czytają mojego bloga życzę zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych.! :* 
Dużo szczęścia i radości oraz błogosławieństw od Chrystusa zmartwychwstałego.! Znajdźcie czas dla siebie i swojej rodziny. Odpocznijcie (...zróbcie trening).
Życzę, żeby świąteczne szaleństwo nie poszło w boczki ;)
Mokrego dyngusa i wszystkiego, wszystkiego dobrego <3.
 
 
 
Źródła obrazków: weheartit.com oraz zbiory własne

poniedziałek, 23 lutego 2015

Przepisy... ;>

Dzień doberek.!
 
Jakiś czas temu podzieliłam się inspiracjami (klik), które zebrałam w moim komputerku, a teraz czas na przepisy. Teraz co prawda zajadam się tortem nugatowym, który został po sobotniej imprezie, ale w końcu to mój ostatni wieczór jako dziecko. Od jutra: bardzo poważna, dorosła Małgorzata (tssaa, jasne :D). Na początek dwie opcje ciasteczek owsianych ;).
 
Pierwsze by Ewka, które wypróbowałam osobiście i smakują mi bardzo :D.
 
Otrębowo-owsiane ciasteczka z czekoladą
 
mąka orkiszowa typ 1850 - niepełna szklanka (ja używam zamiennie żytniej)
otręby owsiane lub żytnie –
1/3 szklanki
płatki owsiane –
1/2 szklanki
czekolada gorzka (minimum 75% kakao) –
30g (1/3 tabliczki)
jajko –
1 szt.
miód pszczeli, płynny – 2 łyż
ki
oliwa z oliwek – 2 łyż
ki
proszek do pieczenia – niespełna 1/2 łyż
eczki
sól morska–
szczypta

Suche składniki: mąka, otręby, płatki, sól, proszek do pieczenia wymieszać w misce. Czekoladę połamać na mniejsze kawałki. Do miski dodać miód i jajko, dokładnie wymieszać. W razie potrzeby dolać niewielką ilość zimnej wody. Dodać pokruszoną czekoladę. Piekarnik nagrzać do 175 stopni C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z powstałej masy w dłoni formować ciasteczka o dowolnym kształcie. Piec w nagrzanym piekarniku ok 10 – 15 minut (w zależności od grubości ciasteczek). Smacznego!
 
Drugi przepis by Kasia Zakręcona, która przeszła wspaniałą metamorfozę, dalej ćwiczy jak szalona i motywuje do pracy innych (fanpage Kasi na Facebooku-klik)

Zdjęcie pożyczone od Kasieńki z profilu ;)
 
Ciasteczka kokosowe

 
płatki owsiane- jedna szklanka
mleko kokosowe- pół szklanki
wiórki kokosowe- pół szklanki
masło klarowane- jedna łyżka
jajko- jedna sztuka
jogurt naturalny- jedna łyżka
banan- jedna sztuka


 Wszystko razem pognieść i układać małe placuszki na blaszce. Piec ok. 20 min w 200 stopniach C w termoobiegu.
 
A teraz czas na moje pyszności. Co prawda, to nic odkrywczego, ale ostatnio bardzo mi zasmakowała owsianka na mleku <3. Wiele razy się zabierałam za musli, płatki owsiane i wgl, ale nigdy mi te suche wiórki nie odpowiadały... Aż odkryłam, jak je trzeba przygotowywać.
 
Na zdjęciu z kanapeczkami z pastą rybną robioną przez moją mamę i twarożkiem ze szczypiorkiem
 
Owsianka
 
mleko- jeden kubek
płatki owsiane błyskawiczne- pół miseczki
zarodki pszenne- jedna łyżka
płatki ryżowe błyskawiczne- dwie łyżki
kilka śliwek lub rodzynek
ew. wiórki kokosowe- jedna łyżeczka
 
Mleko podgrzewam w mikrofalówce przez 1 min. Suche składniki mieszam w miseczce. Zalewam ciepłym mlekiem, przemieszuję i wkładam na pół minutki do mikrofalówki. Wyjmuję, dodaję rodzynek lub pokrojonych suszonych śliwek i nomnomnomnom *.*


Ostatnio też odkryłam przeepyszną przekąskę potreningową. Wystarczy zmieszać serek wiejski, łyżkę lub dwie wiórków kokosowych i dodać cztery, pokrojone na ćwiartki suszone śliwki.
 
Oczywiście tego jedzonka wychodzi więcej, ale dopiero po zjedzeniu połowy ogarnęłam się, że może warto by jednak zrobić zdjęcie >.<
 
Smacznego.!!!
 

sobota, 14 lutego 2015

SHAPE- luty 2015 + niespodzianka :>

Dzień doberek.!
SHAPE z tego miesiąca jest już u mnie w pokoju od jakiś dwóch tygodni, ale jak ja go mogę czytać, skoro jestem dopiero w połowie poprzedniego.? Z tego powodu chyba nie przedłużę prenumeraty, aczkolwiek może kiedyś ją wznowię ;).

Na okładce mamy 56-letnią mamę trójki dzieci- piękną Sharon Stone. Oj, chciałabym tak wyglądać w jej wieku.! :D W środku oczywiście wywiad oraz ćwiczenia zaproponowane przez gwiazdę. W ogóle w tym numerze znajdziemy dużo, bo aż 4, zestawy ćwiczeń.

Pierwszy artykuł (zajmuje co prawda jedynie półtorej strony, ale jednak), który przykuł moją uwagę znajduje się na stronie 26.  Dotyczy tzw. świeżej wody, czyli wody z dodatkiem świeżych owoców. Znajdziemy oczywiście przepis oraz pochodzenie tego napoju.
Dodam, ze fajną opcją, którą podpatrzyłam od mojej koleżanki z klasy (dzięki, Paulina ;*) to wrzucenie zamrożonych owoców (truskawek, malin, czy jagód) do wody w shakerze do odżywek. Po potrząśnięciu owoce jeszcze lepiej puszczają smak- świetna opcja na gorące dni <3.
PS: Kilka dni temu udało mi się kupić taki shaker za 8 zł w Rossmanie ;)


Następnie artykuł o przytulaniu się- ma ono mieć zbawienny wpływ na psychikę, a także na... odporność ;). Jak ktoś ma do kogo się przytulać, to niech z tego korzysta, bo warto.! :D (tsaa... jak ktoś ma...).

"Na zimno" to bardzo szczegółowy artykuł dotyczący zimowej pielęgnacji skóry naszego ciała. Krótki opis zagrożeń czyhających na naszą skórę zimą, dokładny opis odpowiednich kosmetyków do twarzy, oddzielna rubryka poświęcona kremom-ich składnikom oraz odpowiednim doborze dla poszczególnych typów skóry. Pod koniec znajdziemy zabiegi, które warto wykonać o tej porze roku u specjalisty, a także dział dotyczący make-up'u. Jestem mile zaskoczona jego obszernością ;).


Następnie "Let's DANCE"- artykuł o zajęciach tanecznych - dlaczego.? z kim.? gdzie.? jak.? co jeszcze.? w czym.? jak często.? a nawet "czy kochać się w prowadzącym.?" :D.
Osobiście z całego serca polecam zajęcia taneczne jako urozmaicenie treningu- taniec wspaniale poprawia koordynację ruchową, buduje pewność siebie, a tańcząc nie czuje się, kiedy mija porządny trening :D. Ćwiczyłam Zumbę z kilkoma instruktorami- na warsztatach u Ewy Chodakowskiej (klik), na jednym biwaku harcerskim, a także w studiu tanecznym przez cały lipiec- wspaniała sprawa.! :D Muszę nadmienić, że ostatnio zachciało mi się "zumbować" w domu i znalazłam świetny trening na Youtube (klik)- polecam wypróbować, chociaż pół godzinki na początku treningu.
Chodziłam też na dancehall i wrócę do niego po feriach- ta muzyka <3.

Tytuł kolejnego artykułu mówi sam za siebie. Nic dodać nic ująć....


Na ostatnich stronach znajdziemy siedmiokrotną motywację - siedem niesamowitych metamorfoz, siedmiu wspaniałych kobietek. Świetne <3.

Na koniec niespodzianka *.*
 SHAPE do tego numeru postanowił dodać "Bestsellery Total Fitness w supercenie", co przekłada się na gazetę z płytą w cenie gazety bez płyty. Ja, w prenumeracie dostałam drugi raz tą samą płytę i chciałabym się nią podzielić. Trening jest bardzo fajny, prowadzi go kochany Tomek Choiński (klik), wypróbowałam go już kilka razy i dla mnie jest idealny- nie za lekki, nie za trudny (chociaż zmachać się można).
Zasady mini-rozdania: kto pierwszy napisze do mnie wiadomość na maila (goosiiaaczeek@gmail.com) o treści "Ej, Gosia.! Chcę płytę.!" lub coś podobnego, po prostu ją dostanie. Niestety w rozdaniu mogą wziąć udział tylko osoby, z którymi w jakimś najbliższym czasie będę mogła się spotkać na żywo, gdyż Poczta Polska mnie nie lubi i już kilka razy zgubiła moje paczki, pomimo tego, że był prawidłowo opłacone i poprawnie zaadresowane to nawet do mnie nie wracały, więc cóż... Przykro mi bardzo, może następnym razem ;-)

Wracam do domku we wtorek 17.02 i wtedy odpowiem wygranej osobie ;-)

niedziela, 18 stycznia 2015

Styczniowy SHAPE

Dzień doberek.!
 
Na początku chciałabym podzielić się bardzo wesołą wiadomością- mój ostatni wpis (klik) ma już 149 wyświetleń.!!! Nie wiem, jak to się stało :D. Poprzednio najwięcej miał jakieś 80, a następny 60, a tu nagle: BOOM :). Bardzo się cieszę z tego powodu, a także z tego, że łączna liczba wyświetleń mojego bloga wynosi ponad 2700. Nie wiem, jak Blogger nalicza odwiedziny, ale jeśli rzeczywiście ileś osób ponad dwa i pół tysiąca razy zajrzało na mojego bloga, to... WOW :D. Wspaniale. <3.
Chciałabym też zaprosić do subskrypcji mojego bloga. W prawym górnym rogu wystarczy wpisać swojego maila, aby za każdym razem jak pojawi się nowa notka, dostawać maila :).
 
 
Co do głównego tematu czyli styczniowego wydania SHAPE, to na okładce widzimy modelkę Kamilę Szczawińską. Łukasz Jakóbiak niedawno przeprowadził z nią wywiad w swoim wspaniałym programie na YouTube 20M2 Łukasza (klik), po którym po raz kolejny uświadomiłam sobie, ze zawód modelki nie jest taki łatwy jak to by się mogło wydawać. Kobietka jako bardzo młoda dziewczyna zaczęła swoją przygodę z modelingiem i była (i nadal jest) jedną z najbardziej aktywnych polskich top modelek. Jakiś czas temu Kamila założyła rodzinę i zaczęła jeszcze bardziej zwracać uwagę na to co je. Bierze udział w zajęciach tańca, biega, ćwiczy pole dance i uprawia wiele innych sportów. Prowadzi też bloga (klik). Kamila to ciekawa, inspirująca postać- naprawdę warto przeczytać (i obejrzeć) wywiad z nią :).
 
 
Drugi rok z rzędu miałam jechać na szkolną wycieczkę na narty w ferie i drugi rok z rzędu coś stanęło na mojej drodze. W zeszłym roku był to brak śniegu w górach, a w tym... Egipt ;). W każdym razie z chęcią przeczytam "Nie łam się" na stronie 54., gdzie napisane jest jak przygotować się do śnieżnego szaleństwa na nartach i desce, na co zwrócić uwagę na wyjeździe i jakie objawy powinny nas zaniepokoić.
 
 
Inną ciekawą pozycją w tym numerze jest wywiad z naszą biatlonistką, olimpijką i medalistką w Mistrzostwach Świata- Krystyną Guzik (Pałką). Czy słyszałam o niej wcześniej.? Nie. Ale zawsze historie sportowców są dla mnie szalenie inspirujące. Kiedy pomyślę ile czasu muszą poświęcać na treningi, ile czynników swojego życia podporządkować swojej pracy (i jednocześnie pasji), jak wiele samozaparcia i dyscypliny muszą w sobie mieć aby temu wszystkiemu podołać, nabieram do nich ogromnego szacunku. W dodatku praca jest ich pasją, zwiedzają kawałek świata jeżdżąc na zawody i zgrupowania, poznają mnóstwo ludzi- świetne <3.
 
 
Następnie artykuł na temat probiotyków, jako bakterii szczupłości. "Wciąż walczysz z kilogramami.? Twoje problemy mogą rozwiązać bakterie szczupłości, bo to one regulują metabolizm i wykorzystanie energii z diety"- pisze we wstępie moja ulubiona pani dietetyk. Szczerze mówiąc, jestem ciekawa, o co chodzi z tymi probiotykami.
 
 
Kilka stron dalej przeczytamy o diecie sokowej. 5 stron poświęconych sokom: ich zalety i fenomen, przepisy, podział na smoothies oraz soki i nie tylko. Z chęcią przeczytam. Chciałabym mieć sokowirówkę w domu (jak ktoś ma jakąś niechcianą, biedną sokowiróweczkę, to ja z chęcią przygarnę :) ), mogłabym wprowadzić do diety jarmuż, szpinak i różne inne składniki, których na co dzień nie jadam.
 
 
Na koniec chciałabym się jeszcze podzielić takim (life-hakiem/spostrzeżeniem/wskazówką). Mianowicie potrzebowałam drugiego biustonosza do ćwiczeń i przypadkiem trafiłam do sklepu TK Maxx i... szczerze go polecam. Jest tam ogromny wybór sportowych leginsów, shortów, biustonoszy, ale także sprzętu typu maty, ciężarki i kettlebells. Oprócz tego masa ciuchów, butów, dodatków i różnych dziwnych rzeczy od jedzenia po kosmetyki.
A jeśli kogoś (tak jak mnie) przeraża ten ogromny TK Maxx w Matarni w Gdańsku, to polecam troszeczkę mniejszy sklep w Rivierze w Gdyni- o wiele przyjemniej się tam robi zakupy ;).