Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fitness. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fitness. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

Motywacja :D


Dzień doberek!

Ostatni post motywacyjny był w lipcu, więc czas najwyższy na nowy ;)
Życzę Wam powodzenia w realizowaniu Waszych celów, szczególnie teraz, kiedy pogoda i ciśnienie nakłaniają najwyżej do drzemki pod ciepłym kocykiem, a nie wzmożonej pracy. Nie można im się dać! (przynajmniej nie zawsze ;) ). 
Może to dobry czas na jakąś zmianę? Wypróbujcie zumbę, basen, Jumpcity, może jakieś ciekawe zajęcia, typu joga albo pilates. Byleby nie odpuszczać i cały czas być w ruchu <3.













Jeśli jeszcze nie wystarczy Wam obrazków to zapraszam na poprzednie odsłony motywacyjnych postów, klikajcie!
lipiec, maj, marzec :D

Źródła obrazków: weheartit.com

niedziela, 8 listopada 2015

Nowa płyta GymBreak

Dzień doberek.!

(Nie wiem, dlaczego te głupie zdjęcia nie chcą się wyśrodkować.!!! >.<)

Niedawno udało mi się w końcu przetestować płytę dołączoną do październikowego BeActive- GymBreak z ćwiczeniami prezentowanymi przez Katarzynę Kępkę i Szymona Gasia. 



Mam już jedną ich płytę, ale z tego co pamiętam nie przypadła mi specjalnie do gustu. Za to do tej, będę wracać częściej. 

Trening trwa "tylko" 40 min, więc będzie idealną opcją dla wszystkich zabieganych, niemających czasu, etc. Porusza każdą grupę mięśni- nogi, pośladki, brzuch i ramiona. Jest też runda kardio. 

W każdej rundzie czas jest rozliczony troszeczkę inaczej, ale jak dla mnie, przerwy są idealnie wycyrklowane. Nie było tak, że nie nadążałam, czy było mi za mało czasu na odpoczynek, ale byłam lekko zmachana.



No właśnie... To "lekko zmachana" może być mylące, bo na początku trening wydaje się dość lekki, aż tu nagle przychodzi do ostatniej rundy i człowiek ledwo się rusza :D

Myślę, że jeśli recenzja Be Active (klik) nie przekonała Was do jego zakupu, to płyta jest wystarczającym powodem ;D


czwartek, 29 października 2015

Be Active- październik 2015

Dzień doberek.!

Ostatnio mam dość mało czasu na bloga, ale do tego posta udało mi się przygotować ;) Dzisiaj czas na krótki przegląd nowego Be Active. Od razu mówię, że nie testowałam jeszcze treningu z dołączonej płyty-o niej napiszę innym razem, niedługo ;P

Na okładce październikowego numeru znów "jedna z nas"- Magda Michalewska-Kokoszka, która zmieniła swoje życie i swój wygląd dzięki ćwiczeniom w studiu Ewki, a teraz motywuje do działania innych. Prowadzi konto na Instagramie (klik), które już od dłuższego czasu obserwuję, a także razem z Tomkiem Choińskim pokazuje różne zestawy ćwiczeń w Dzień Dobry TVN. W najnowszym Be Active wraz z Tomkiem prezentuje trening na uda i pośladki.


Pierwszy artykuł, który zwrócił moją uwagę, dotyczy jedzenia przed i po treningu. Jak zwykle, co uwielbiam w tej gazecie, temat został potraktowany całościowo. Na początek po co i jak jeść, następnie przykładowe menu do treningów kardio i siłowego, a na koniec kwestie braku czasu, nawadniania oraz odżywek.


Na str. 48 znajduje się tytuł "Odporność? Da się zrobić". Temat dbania o zdrowie, profilaktyki i tym podobne zawsze bardzo mnie interesują, ponieważ mam z tym odwieczny problem... Może tym razem znajdzie się tu coś ciekawego... ;)

Kolejny fajny artykuł to "Dieta szyta na miarę", czyli przykładowe jadłospisy dla kobiet w wieku 20+, 30+ oraz 40+. Każda grupa jest dokładnie opisana i zawiera wskazówki na typowe dla niej problemy (nieprzespane noce, wahania nastroju i inne)


Kilka stron później jest strona poświęcona kettlebell(om?), jednemu z niewielu sprzętów do ćwiczeń, który posiadam w swoim domu ;) Koszt, zastosowanie, plusy, przykładowe ćwiczenia, a nawet historia tego przedmiotu. 

Kolejnym bardzo ważnym tematem jest "Gotowa w 6 minut", czyli rozgrzewka. Pisałam już na blogu o tym, jak ważna jest rozgrzewka (klik), a także rozciąganie (klik) przy treningu, a teraz temat pojawił się także w Be Active. Korzyści płynące w porządnej rozgrzewki zostały wzbogacone o przykładowy zestaw ćwiczeń Ewy Chodakowskiej.


W dziale urodowym znajdziemy artykuł poświęcony tak zwanym kwasom, czyli zabiegom kosmetycznym opartym na działaniu kwasów (migdałowego, mlekowego, czy salicylowego), które pomagają w złuszczaniu skóry, tym samym odmładzając i rozjaśniając cerę. Podane są kwasy odpowiednie dla poszczególnych typów skóry, a także przykładowe produkty do wspierania skóry podczas terapii i te do domowego złuszczania. 

Na sam koniec wpadł mi w oko temat wyboru nowego sportu na niepogodę. Autor sugeruje, że jesienią nasze zaangażowanie w treningi może spadać, dlatego wybranie sobie nowej dyscypliny sportu będzie na ten okres w sam raz. Są tutaj opisy m.in. crossfitu, muay thai (co to.?), wspinaczki na ściance, a nawet nurkowania (w basenie!) i air yogi.


Myślę, że artykułem determinującym zakup tego numeru dla niektórych dziewczyn będzie "Kierunek: tarczyca". Zapomniałam o nim wspomnieć wcześniej, ale jest warty uwagi, więc wspominam na końcu :)
O co chodzi.? Jakie są objawy.? Co trenować.? I co najważniejsze: co jeść biorąc pod uwagę typ choroby.

Pozdrawiam Was serdecznie :* Niedługo pojawi się notka na temat płyty dołączonej do tego numeru a także Jumpcity, do którego wybieram się już jutro <3.



niedziela, 20 września 2015

Głupek -.-

Dzień doberek.!

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić spostrzeżeniami na temat mojej własnej głupoty... czasem i tak trzeba. Jeśli ktoś śledzi mnie na Instagramie (@gosiiaczek) to wie, że od początku sierpnia mam duży problem z utrzymaniem prawidłowej diety i motywowaniem się do ćwiczeń... Prawda jest taka, że od tego czasu miałam trochę ponad tydzień dni na piątkę+ dwa razy trenowałam.

Dlaczego tak.? Nie wiem. Zaczęło się od obozu. Na wyjazdach harcerskich nigdy nie stawiam sobie żadnych ograniczeń, a już w ogóle na obozie, gdzie obowiązuje żywienie zbiorowe i byłoby to po prostu trudne. Poza tym nigdy i tak nie przybieram wtedy na wadze, bo jak człowiek cały czas jest na powietrzu, to spala dużo więcej kalorii niż na co dzień. Jednak po powrocie z obozu nie tak łatwo było wrócić do fit-przyzwyczajeń... >.<

Kiedy pod koniec sierpnia wskoczyłam na wagę i dokonałam pomiarów, okazało się, że wyniki cofnęły się o cztery miesiące. Cztery miesiące ćwiczeń i diety poszły na marne.? No nie do końca, bo figury nie straciłam, więc pewnie wszystko rozchodziło się o nadmiar wody zatrzymanej w organizmie.

Ok, a więc od pierwszego września startuję.! No i wystartowałam, ale tylko na 10 dni, bo po tym czasie leciałam do Grecji i znowu postanowiłam sobie odpuścić... Oczywiście przez ten cały czas znajdowałam sobie mnóstwo głupich wymówek, żeby nie ćwiczyć, chociaż czułam, że mój organizm tego bardzo potrzebuje.

Wróciłam z Grecji i powiedziałam sobie: koniec tego, trzeba wrócić do gry. No i odpaliłam swoje ulubione Turbo Wyzwanie. W lipcu zrobiłam pierwszy raz (i potem jeszcze ze dwa razy to powtórzyłam) cały ten program w wersji "dla zaawansowanych", czyli bez ułatwień, bez dodatkowych odpoczynków i przerw. Tym razem niestety udało mi się zrobić zaledwie 6 rund z 8 i to też z dużym wysiłkiem... Za każdym razem, kiedy Ewka mówiła "jeśli jesteś osobą początkującą..." dodawałam w głowie "albo głupkiem po głupkowatej przerwie z głupkowatą dietą" :P


Ale, ale.! Ten post nie jest pesymistyczny, broń Boże.! Chciałam się po prostu podzielić z tymi kilkoma (kilkunastoma.?) osobami, które czytają mnie na stałe, moją głupotą. To wszystko. Teraz po prostu wiem, jakie skutki niesie za sobą zaniedbanie. Zdaję sobie sprawę, że powrócę do formy dużo prędzej niż ją budowałam (chodzi mi o to, że nie startuję znowu od zera... kondycja i siła całkowicie nie zniknęły), jednak lepiej byłoby kontynuować dzieło, niż pracować nad powrotem do formy. Wiem też, że mój kiepski wynik w starciu z Turbo Wyzwaniem był podyktowany słabym odżywieniem organizmu, a gdy to się poprawi, to i ćwiczyć będzie łatwiej. ;)



W dodatku, w ostatnim czasie usłyszałam od kilku osób (i to dość niespodziewanych osób) dużo dobrego na temat mojego bloga i zmian, jakie wprowadziłam w moim życiu, że nie mogłabym teraz odpuścić.!! Nie ma takiej opcji :D

sobota, 25 lipca 2015

Be Active, lipiec 2015

Dzień doberek.!

Jak to zwykle u mnie bywa z gazetami, przedstawiam Wam z opóźnieniem nowy numer Be Active. Notka na temat pierwszego wydania jest tutaj (klik). Po przejrzeniu (bo jestem dopiero w połowie, jeśli chodzi o czytanie), zdecydowałam się już na prenumeratę.
Zaznaczyłam sobie tyle "ciekawych" tematów do opisania na blogu, ile nie zaznaczyłam nigdy wcześniej. Nie wiem, jak oni to robią, ale niech robią tak dalej ;).

Na okładce jest znów Redaktor Naczelna magazynu i jego pomysłodawczyni, czyli Ewa Chodakowska. Jak napisała na swoim profilu na FB, taki był plan na pierwsze trzy numery, więc trzeba go zrealizować :P.

W tym miejscu chciałabym też wspomnieć, jak świetna jest aplikacja Tap2C, która działa z Be Active. Dopiero niedawno zauważyłam, że SHAPE, którego prenumerowałam przez ostatni rok też był magazynem interaktywnym, ale w BA tak to oznaczyli, że nie sposób przegapić. Już tłumaczę, o co chodzi.! Przy części artykułów znajdziemy znaczek PLAY z podpisem w stylu "zobacz więcej". A więc: najpierw skanujemy okładkę magazynu (tak jak robi się zdjęcie telefonem), a następnie odpowiednio oznaczoną stronę. Wyświetlają się wtedy dodatkowe materiały- filmiki z przepisami, poprawnymi sposobami wykonywania ćwiczeń itp. Do każdego numeru jest też dołączony filmik z powitaniem Redaktor Naczelnej ;).

Pierwszy ciekawy artykuł dotyczy szczęścia na treningu- dlaczego aktywność fizyczna daje nam poczucie szczęścia oraz jak to poczucie spotęgować. Właśnie ten artykuł ostatecznie zachęcił mnie do ćwiczenia na dworze i muszę przyznać, że jest bardzo przyjemnie :).

Główny trening do tego numeru przygotowała, oczywiście, Ewa Chodakowska, a przedstawiła go razem ze swoją podopieczną ze studia, a prywatnie blogerką modową, Jessicą Mercedes. Trening angażuje wszystkie partie mięśni i zajmuje tylko 20 minut.

W lipcowym numerze jest jeszcze kilka innych pomysłów sportowych. Pierwszy (s. 76-83) to 5 różnych planów treningowych dla osób lubiących różne rodzaje wysiłku. Ciekawa sprawa, muszę się temu przyjrzeć.
Kolejny artykuł "ruchowy" (s. 114-115)  dotyczy ćwiczeń na triceps, które mają pomóc w pozbyciu się tzw. pelikanów. Jedno ćwiczenie zostało bardzo dokładnie opisane na podstawie zdjęcia modelki.

Na stronach 90-92 znajdziecie cztery testy- elastyczności, kondycyjny oraz siły i wytrzymałości górnych i dolnych części ciała. Można sprawdzić, czy w poszczególnych kategoriach mieścimy się w, odpowiednich dla naszego wieku, przedziałach.
 
 
 
 
Na następnych stronach znaleźć można kilka przepisów na zdrowe, niskokaloryczne desery na lato. Jest tu granita, ciasto, lody oraz leśny deser.

Przy okazji.! W wakacje mam zamiar zacząć tworzyć mój własny przepiśnik, bo coraz więcej potraw zaczyna mi wychodzić i muszę zacząć je gdzieś gromadzić :P. Oczywiście znajdą się tam TYLKO fit-przepisy.!

 
Następnym artykułem, zaraz po zdrowych słodkościach, jest "Biegiem przez upał", którego autorka podaje kilka wskazówek dotyczących biegania w wysokich temperaturach. Nie jest ono zabronione, ale trzeba pamiętać o kilku zasadach, które zapewnią nam bezpieczeństwo podczas aktywnego wypoczynku (woda, nakrycie głowy, krem z filtrem- jako ratownik ZHP, proszę Was- pamiętajcie o tym.!).

Zainteresował mnie też artykuł na stronie 52., który mówi o tym, ile złego może wyrządzić nam "głupia" dieta. Skóra w złej kondycji, spowolniony metabolizm, nieprzyjemny oddech, problemy trawienne, zły nastrój, a także niepłodność (!?). To wszystko przez nierozsądne żywienie i radykalne, nieprzemyślane diety....

 
Na 56. stronie jest krótka wzmianka (z dokładnie opisanym zdjęciem) o tym, co zrobić, aby podczas zwykłego marszu spalać więcej kalorii. W roku szkolnym (zgiń, przepadnij, są wakacje.!!!) przechodzę codziennie jakieś 40 minut- z autobusu na pociąg, z pociągu do szkoły i z powrotem, a więc te informacje mogą się przydać ;P.

Już drugi raz Be Active zamieścił pełną dietę na 7 dni z przepisami na wszystkie potrawy, na wszystkie 5 posiłków każdego dnia. Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem i jeśli będą to kontynuować w następnych numerach będę pod jeszcze większym wrażeniem.... Duży plus :D.

 
Na 89. stronie znajdziemy kilka sposób na poparzenia słoneczne- działanie natychmiast, długofalowe oraz zapobieganie. Wszystko naturalnie i prosto.

Interesujący jest też artykuł na temat soli. Są tutaj jej wady i zalety, a także kilka ciekawostek. Na następnej stronie mamy też rozróżnione poszczególne rodzaje soli oraz kilka przepisów na potrawy z jej użyciem. Całościowo- jak zwykle :).

Ostatni artykuł, który przykuł moją uwagę (no ok, nie ostatni, ale byłoby ich za dużo na jeden post... spodobały mi się jeszcze "Awiofobia w pigułce" o strachu przed samolotami, "Kuchnia w chmurach" oraz artykuł o obozowaniu z rodziną :P) dotyczy gumy do żucia. 8x TAK dla bezcukrowych gum oraz kilka minusów. Muszę poczytać....
 
Generalnie, jak chyba nietrudno zauważyć, jestem zachwycona tym magazynem i będzie mi dużo trudniej, niż w przypadku SHAPE'a  wybierać kilka "najciekawszych" artykułów, bo tutaj prawie wszystko mnie ciekawi. :P

Miłego czytania.!!
:*

czwartek, 30 kwietnia 2015

Zumba.!

Dzień doberek.!

Ten post powinien dotyczyć kwietniowego SHAPE'a, ale powinien być też wrzucony tydzień temu, przed moim wyjazdem do Pragi- niestety natłok przeróżnych obowiązków mi to uniemożliwił, a jutro już 1. maja, więc kwietniowy SHAPE już wychodzi z kiosków... Wobec tego post będzie dotyczył Zumby <3.
 
Pierwszy raz zetknęłam się z nią... nie pamiętam kiedy, w każdym razie ćwiczyłam już z kilkoma trenerami (warsztaty z Ewą Chodakowską w zeszłym roku i obecna na nich Marta Frankel- klik; zajęcia na jednym z biwaków harcerskich, a także animacje w hotelu). Jeśli, kiedy tylko z głośników poleci dobra muzyka, zaczynasz tupać nogą, a biodra aż rwą się do gibania, to Zumba będzie idealnym treningiem dla Ciebie.! :D. Mnie przypadła do gustu właśnie ze względu na muzykę, ale i wszechobecną energię i dobry humor panujący na zajęciach. Nie czuć, że robi się porządny trening.!
 
Chodziłam na Zumbę w zeszłe wakacje, właściwie cały lipiec, ale wtedy miałam z kim- ciocia jeździła ze mną samochodem, bo połączenie do studia z mojego domu jest słabe. Jednak jakiś czas temu dziewczyna, która prowadziła zajęcia w tamtym miejscu założyła własną szkołę tańca (Krok po kroku- klik). Można powiedzieć, że ma ona charakter objazdowy, ponieważ każdego dnia zajęcia odbywają się w innej (niewielkiej) miejscowości- również u mnie. Byłam dopiero dwa razy, ale jeśli tylko nie będą mi z niczym kolidowały, zostanę na dłużej.
 
 
Jeśli w okolicy nie ma żadnego studia, z którego oferty można by skorzystać (zajęcia Zumby odbywają się zarówno w studiach tańca, jak i klubach fitness), można posłużyć się kochanymi internetami. Ja jakiś czas temu odkryłam bardzo przyjemny filmik, z którego kilka razy korzystałam (klik), ale oczywiście na YouTube można znaleźć multum innych filmów z pełnymi treningami. ;).
 
Jeśli chcemy pracować na "idealną" sylwetkę, to sama Zumba na pewno nie wystarczy, jednak raz-dwa razy w tygodniu będzie wspaniałym urozmaiceniem treningów. Nauczymy się kilku kroków, a może taniec stanie się nową pasją. Patrząc na instruktorów, których przeszłość często wiąże się z tańcem właśnie, ich perfekcyjne postawy i idealne ruchy, aż chce się ich naśladować :D.
 
 
W tej playliście (klik) jest kilka moich ulubionych zumbowych piosenek, których część dodatkowo kojarzy mi się z egzotycznymi wakacjami w Egipcie i, które wylądowały na mojej liście piosenek do biegania.
 
Mam nadzieję, że teraz będę miała trochę więcej czasu na blogowanie, bo lista tematów, o których chciałabym napisać ma na razie 12 pozycji... :P
 
 
Źródło obrazków: weheartit.com
 

sobota, 7 lutego 2015

Słoiczek motywacji *.*

Dzień doberek.!

Jak wspominałam jakieś dwa posty temu (klik), niedawno zrobiłam coś takiego jak słoiczek motywacji. Z nastaniem nowego roku postanowiłam wprowadzić do swojego stylu życia poważne zmiany. Obowiązkowe trzy treningi w tygodniu i bardziej rygorystyczne przestrzeganie diety (piję tylko wodę i herbatę- żadnych soków 100% itd, jem tylko ciemne pieczywo choć też nie codziennie i różne inne). Zobaczyłam bowiem roczną metamorfozę na profilu Ewy Chodakowskiej, która zwaliła mnie z nóg i pomyślałam sobie "kurczę, przecież ja też ćwiczę rok, a jakoś tak spektakularnych efektów nie odnotowałam xD". Od razu wiedziałam, że może bywać trudno więc zrobiłam sobie mój słoiczek motywacji <3.
 
 
W słoiczku znajduje się około 120 różnokolorowych karteczek z krótkimi tekstami, które mają mnie motywować do działania w chwilach załamania. Mniej więcej 3/4 zapełniłam sama- usiadłam do biurka i pisałam aż do wyczerpania pomysłów. Potem dopisałam jeszcze trochę z Dziennika Fitness Ewki i tak się jakoś uzbierało. Sam pomysł na słoik z karteczkami wzięłam z internetów, gdzie jakiś czas temu krążyły zdjęcia wielkiego słoika- prezentu od chłopaka dla dziewczyny, w których zawarł 365 karteczek na różne tematy na każdy dzień roku.
 
 
 
Zdobienie jest wynikiem mojego pomysłu i wcześniejszych bardziej lub mniej udanych prób zdobienia szkła ;-). Wykorzystałam do tego (stare jak świat) farbki do malowania witraży dla dzieci, tyle że nie malowałam na folii przekładając to później na słoik, tylko od razu na słoiku. Najpierw namalowałam czarne linie i dałam im wyschnąć, a następnie etapami wypełniałam kolorami, gdyż łato ściekają z okrągłej powierzchni. A sam słoik pożyczyłam sobie z piwnicy :D.
 
Nawiasem mówiąc takie zdobienie jest świetną opcją na świecznik. Nie wiadomo co sprezentować koleżance, to może świecznik handmade.? Ten nie był do tego przystosowany, lepszy byłby mniejszy i w innym kształcie, ale wystarczy poszukać ;).
 
 

wtorek, 30 września 2014

Motywacja, part IV

Dzień doberek.!

Miał być post z wywiadem, ale niestety Pani Dietetyk uparcie nie wysyła mi poprawionej wersji jej odpowiedzi, dlatego muszę się z tym jeszcze wstrzymać. Dzisiaj przyszedł do mnie najnowszy SHAPE, więc niedługo ukaże się artykuł na ten temat, a póki co mała dawka motywacji ;).

 

 



 

 



 
Źródła obrazków: aplikacja weheartit; zszywka.pl, reszta internetów

czwartek, 18 września 2014

Dziennik Ali *.*

Dzień doberek.!

Dzisiaj chciałabym się pochwalić, że udało mi się przekonać i zmobilizować jedną osobą do podjęcia zmian w swoim życiu. Moja znajoma od dłuższego czasu myślała, żeby się za siebie wziąć, ale kiedy trafiła na mojego bloga stwierdziła, że zacznie teraz. Spytała jak i od czego ma zacząć, więc poradziłam jej między innymi założenie dziennika fitness. Stwierdziła, że zrobi go sobie sama i dzisiaj przedstawiam efekty tego postanowienia:
 

 
Alu dziękuję Ci bardzo za udostępnienie zdjęć i życzę powodzenia w pracy nad sobą :*
W przyszłym tygodniu ukaże się notka- wywiad z dietetykiem. Zapraszam!
PS: Ala! Wyłączaj fejsbuki i idź ćwiczyć! Już! :D :D
 

wtorek, 2 września 2014

Wrześniowy SHAPE

Dzień doberek.!

Dzisiaj w końcu wybrałam się pobiegać. Ostatnio biegałam jakoś w czerwcu, także cieszę się niezmiernie. Zaliczyłam piękną leśną trasę i 30 minut biegu, ale nie o tym notka ;).

Wrześniowy numer "Shape" przeczytałam już w połowie, więc część artykułów mogę polecić z pełną odpowiedzialnością. Jednak wszystko po szpilkach jest tylko spekulacją ;).

Na okładce widnieje Jillian Michaels (amerykańska trenerka osobista), jednak w tym numerze nie przeczytamy wywiadu z nią. Znajdziemy za to bardzo fajny i, na pierwszy rzut oka (jeszcze ni próbowałam), dość wymagający trening. Jest tutaj siedem ćwiczeń na ramiona, brzuch i nogi. Niby wyglądają znajomo, a jednak każde z nich jest w jakiś ciekawy sposób urozmaicone.


Pierwszy artykuł, jaki bardzo mi się spodobał to ten od tytułem "Życie z serialem... i po serialu". Każdy kto nie może doczekać się kolejnej serii "Sherlocka" z Benedictem i jego świetnym akcentem, czy też modli się aby Martin zdążył napisać ostatnią część "Gry o tron" zanim odejdzie, z chęcią go przeczyta. Autorka najpierw porusza fenomen seriali w dzisiejszym świecie, a także przytacza kilka fajnych tytułów wartych polecenia. Później wraz z psycholożką Martyną Harland wyjaśnia, dlaczego czujemy taką pustkę po zakończeniu serii.

Kolejna fajny temat to ten o zabiegach w salonie kosmetycznym. Nie wiem, czy ten wątek pojawia się w każdym numerze (na pewno już drugi raz), ale dla osób, które korzystają z usług medycyny estetycznej, na pewno będzie bardzo przydatny. Sama z zainteresowaniem przeczytałam, co ciekawego oferują nam teraz kosmetolodzy.

Następny artykuł, który przypadł mi do gustu nosi tytuł "Cały dzień w szpilkach". Opowiada o tym, jakie szkody dla stóp, łydek, kolan, bioder i kręgosłupa niesie ze sobą częste noszenie wysokich obcasów, jak radzić sobie z poszczególnymi dolegliwościami oraz jak dobrać idealne szpilki.


Pierwszym wywiadem w tym numerze jest wywiad z Caroline Ciavaldini, która znalazła na mapie nieodkryte dotąd miejsce i wyruszyła w podróż w nieznane. Jako pierwsza i, póki co, ostatnia wspięła się na szczyt El Nido na Filipinach. Zdjęcia zapierają dech w piersiach, więc myślę, że wywiad będzie równie ciekawy.

Lepiej pójść spać głodną, czy zjeść coś 15 minut przed snem? Na kolację powinnam wybrać jogurt, czy lepiej kromkę chleba z szynką? Mam nadzieję, że artykuł po tytułem "Jak jeść wieczorem?" odpowie na te i inne moje pytania dotyczące ostatniego posiłku i ogólnie jedzenia wieczorową porą :).

Ostatnim wątkiem, który zwrócił moją uwagę był ten dotyczący super owoców. Dużo o nich słyszałam na youtube i chciałabym się dowiedzieć co takiego wspaniałego jest jagodach goi, acai i noni, że cały świat oszalał na ich punkcie. Ciekawe, gdzie rosną, co dają i, gdzie można je kupić...


Do gazety była dołączona płyta z treningiem Ewki Chodakowskiej, której jednak jeszcze nie przejrzałam, dlatego opinię wstawię dopiero jak z nią poćwiczę ;). A ten konkretny numer polecam. Jest w nim naprawdę dużo ciekawych artykułów :).

czwartek, 31 lipca 2014

Sierpniowy SHAPE

Dzień doberek!

Pomyślałam, że skoro i tak mam prenumeratę czasopisma "Shape", to mogę co miesiąc pisać, co ciekawego znalazło się w danym numerze. Nóż, widelec coś kogoś zainteresuje, to będzie mógł się więcej dowiedzieć ;). Zaznaczam, że nie czytałam jeszcze tego numeru, a jedynie przekartkowałam, żeby napisać notkę :).


W sierpniowym numerze, jeszcze przed jego otwarciem zainteresował mnie wywiad z gwiazdą z okładki, a właściwie gwiazdami- siostrami Radwańskimi (str. 6.). W podtytule przeczytałam, że dziewczyny opowiadają o swoim siostrzanym życiu, ale też wspólnych sportowych przeżyciach. W dodatku znajdziemy tu trening z wykorzystaniem rakiet i piłeczek tenisowych. Dla grających- bardzo fajna sprawa.

Następnie zainteresował mnie artykuł o mrożeniu jedzenia (str. 28.), ale nie znajdę tam tego, na co liczyłam. Jest tam napisane, jak mrozić poszczególne produkty, a ja chciałam wiedzieć ile można je przechowywać w tym stanie...

Myślę, że wspaniałą stroną dla dziewczyn wypoczywających poza granicami naszego pięknego kraju będzie strona 42., na której znajdziemy porady, w jakie kosmetyki warto zaopatrzyć lecąc do Korei, Izraela, Maroko i nie tylko. Mi się na razie nie przyda, ale może w przyszłym roku... ;).


Ten numer pozytywnie zaskoczył mnie treningami. Nie chodzi o to, że poprzednie treningi były złe, ale zawsze się wkurzam, że dają ćwiczenia z użyciem sprzętu. Nie wszyscy chodzą na siłownię/do klubu fitness(!). Ale z drugiej strony nie wszyscy ćwiczą w domu :D. Ćwiczenia prezentowane od strony 60. są naprawdę "niebanalne" i na pewno niedługo je przetestuję. Lubię zmiany w codziennym treningu, a tutaj mam kolejny zestaw ćwiczeń, który na pewno daje w kość. Kilka stron dalej (str. 72.) znajdziemy ćwiczenia na ramiona, za które serdecznie dziękuję, bo takich mi potrzeba, ale (yyyyyyh!) nie każdy w domu ma piłkę do ćwiczeń xD. Trzeba będzie je lekko zmodyfikować ;).

Następnym ciekawym artykułem (str.87.) jest ten dotyczący napojów, ich składów i kalorii w nich zawartych. Wiedziałam, że wody smakowe to tak naprawdę przezroczyste soczki, a te z kolei mają dużo cukru, ale widzę, że tutaj temat został rozszerzony. 


Chyba dawno żaden numer tak mnie nie zaciekawił, więc serdecznie go polecam :).

piątek, 25 lipca 2014

Piłki, pilates..


Dzień doberek.!

Na lipiec wykupiłam sobie promocyjny, wakacyjny karnet do studia fitness. Bardzo fajna sprawa- kosztował 100 zł, ale za tą cenę mogłam chodzić na wszystkie zajęcia, które odbywały się przez cały tydzień (prawie codziennie) i na siłownię. Zaczęłam od Zumby, ale jak już przekonałam się do zajęć w grupie postanowiłam spróbować czegoś nowego, skoro już miałam taką okazję.


Najpierw wybrałam się na pilates. Koleżanki mojej mamy mówiły, że to takie lekkie ćwiczenia, trochę strechtingu, trochę spinania mięśni. Mi jednak nie przypadły do gustu. Nie czułam się tak jak po porządnym treningu na skakance albo po Skalpelu, a byłam zmęczona (znużona.?). W dodatku rozbolała mnie głowa od tego ciągłego oddychania. Na zajęciach teatralnych zawsze staraliśmy się wydłużać przerwy między oddechami, czy mówić jak najdłużej na jednym wdechu, a tam.? Jeszcze nie skończyłam brać pierwszego wdechu, a trenerka już brała następny. W rezultacie doznałam mini-hiperwentylacji...


Przedwczoraj natomiast udałam się na trening z dużymi piłkami (hantelkami i małymi piłkami) i ten spodobał mi się na tyle, że w przyszłym tygodniu wybieram się ponownie ;). Fajne w takim treningu jest to, że właściwie przez cały czas angażuje on większość mięśni. Kiedy opierałam się plecami o piłkę i wykonywałam wznosy nóg pracował też brzuch i plecy, aby utrzymać ciało w odpowiedniej pozycji i po prostu nie spaść z piłki. Przyznaję, że trenerka musiała mi kilka razy pomóc, bo za bardzo się gibałam, ale myślę, że następnym razem będzie już lepiej :)


To co bardzo spodobało mi się w zajęciach grupowych (uczestniczyłam w takowych pierwszy raz- wcześniej ćwiczyłam sama, w domu) to fakt, że osoba prowadząca zwraca uwagę na technikę wykonywania ćwiczeń. Kiedy w pewnym momencie, na pilatesie, biodra zaczęły uciekać mi do tyłu chociaż nie powinny, zaraz do mnie podeszła i skorygowała pozycję. Kiedy trenerka widziała, że komuś totalnie nie idzie jakieś ćwiczenie podchodziła i dostosowywała poziom trudności do umiejętności danej osoby. Warto spróbować - żeby poznać nowe ćwiczenia, popracować nad techniką, żeby wiedzieć "czym to się je" i dlatego, że w wakacje studia fitness oferują różne ciekawe promocje, a czasu wolnego jest więcej ;).

Źródła obrazków: http://zdrowie.wp.pl/ i http://www.womenshealthmag.com/