Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomek Choiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomek Choiński. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Be Active, sierpień 2015

Dzień doberek!

Dzisiaj, jak widać po tytule, będzie przegląd nowego Be Active. Bardzo mi przykro, ale jeszcze nie wróciłam do trybików systematyczności po obozie, ale myślę, że z dniem 1. września to się zmieni i będę częściej coś tutaj wrzucać ;)


Tym razem na okładce widzimy Ewkę z Tomkiem Choińskim, o którym już kilka razy wspominałam na blogu (jest trenerem w studiu Ewy, ale także prowadzi zajęcia na jej warsztatach i innych wydarzeniach)- przemiły, ciepły, sympatyczny człowiek, który na treningu daje wycisk, jak mało kto :D Patrząc na zestaw ćwiczeń, który zaczyna się na stronie 66. widać, że tym razem też się (nas) nie oszczędza ;P


Pierwszym treningiem w tym numerze jest jednak trening na proste plecy z Dorotą Gardias i Ewą Chodakowską. Jest tutaj kilka ćwiczeń z obciążeniem i kilka na macie. Jedno wiem na pewno- wykorzystam je, jak tylko moje kochane plecy przestaną mnie boleć i utrudniać zwykłego chodzenia, o treningach nie wspominając. 
Nie wiem, czy mogę to nazwać kontuzją, ale coś mi się stało po ostatnich warsztatach jeździeckich (było super, ekstra, dzięki Batman :*, jechałam kłusem, zakochałam się w jednym koniu i bardzo chciałabym jeszcze trochę tego popróbować, ale anglezowanie nie wyszło mi na dobre i od dwóch dni nie mogę się pozbyć bólu w odcinku lędźwiowym :'( ) i będę musiała popracować nad mięśniami pleców.

Z kolei pierwszy "przepisowy" artykuł dotyczy, tzw. lunchboxów, czyli po prostu pudełek na drugie śniadanie i ich fit-zawartości. To taki miły i pewnie nie do końca świadomy ukłon Redakcji w stronę czytelniczek-uczennic, które już we wrześniu zaczynają szkołę.


Na stronach 40-41 jest wzmianka o skakankach- jaką wybrać, gdzie trenować, po co w ogóle trenować na skakance oraz kilka porad jak prawidłowo skakać. Skakanka to bardzo fajne urozmaicenie treningów kardio, które nie jest aż takie lekkie, jakby to się mogło wydawać ;)

W sekcji urodowej jest artykuł o tym, jak aż do jesieni utrzymać wakacyjną opaleniznę. Dużo przykładowych kosmetyków i sposobów, co zrobić już teraz, aby cieszyć się pięknym brązem jeszcze przez kilka miesięcy.


W nowym numerze jest też, z czego się bardzo cieszę, artykuł o motywacji. 5 czynności, które trzeba wykonywać i 5 zabronionych. Ciekawe, czy mi pomogą (szczegóły pod koniec postu)...

Przegląd Be Active na potrzeby bloga robiłam jeszcze przed warsztatami jeździeckimi i, o dziwo, już wtedy zaznaczyłam artykuł "Kręgosłup- instrukcja obsługi". Tak naprawdę wcale się nie dziwię, bo z kręgosłupem zawsze miałam jakieś małe problemy (a to krzywy, a to boli, a to strzyka, a to wysiada) i każdy tego typu artykuł po prostu pochłaniam.


Zaletą Be Active jest dostosowanie artykułów do czytelników o różnym (nawet niskim) stopniu zaawansowania. Nie widziałam tu jeszcze zestawów ćwiczeń z użyciem skomplikowanego sprzętu z siłowni, za to w każdym dotychczasowym numerze były dwie strony poświęcone jednemu, wydawałoby się banalnemu, ćwiczeniu z dokładnym opisem i radami. Tym razem przyszła kolej na wypady.

Ostatnim artykułem, który przykuł moją uwagę, a właściwie seria artykułów, znajduje się na stronach 112-123. Tutaj znajdziecie wszystkie cenne rady dotyczące biegania. Najpierw wstępny tekst o różnych jego aspektach, następnie odpowiedź na pytanie "Czy ja też mogę biegać" połączone z pytaniami do lekarza i fizjoterapeutów. Potem jest krótka zajawka biegów o różnych długościach i w różnym terenie: od 5 do 113 km, po mieście, lesie i w górach. 
Następnie jest artykuł dotyczący doboru butów z uwzględnieniem typu i miejsca treningów, a także budowy stopy. Pokazane są nawet trzy sposoby sznurowania butów. Później trening pomagający w przebiegnięciu pierwszych 5 km oraz artykuł dotyczący pielęgnacji nóg (kosmetyki, zabiegi, etc.). Na samym końcu znajduje się antyporadnik "Jak przebiec maraton na wariata". Zapowiada się ciekawie.... i, jak zwykle w Be Active, temat opisany całościowo.


Chciałam ostrzec wszystkich zainteresowanych, że przed końcem wakacji będzie na moim blogu mały konkurs. Będzie trzeba poćwiczyć, porobić fotki, pohashtagować i już :D 
Muszę się przyznać, że kompletnie się rozregulowałam po obozie- chodzi mi o systematyczność we wszystkim (treningi, dieta, dbanie o moją atopową skórę itd. itd.). Odkąd wróciłam, jeszcze nie trenowałam, nie miałam dnia na 5 i ohh... Wstyd się przyznać, ale taka prawda. 
Mam nadzieję, że kiedy wejdę na wagę i pomierzę się pod koniec tego miesiąca, widok cyferek tak mnie zmotywuje, że od 1 września ruszę w końcu tyłek. Zarówno konkurs, jak i moja walka o ponowną motywację będą miały miejsce na Instagramie, więc kto nie ma, niech zakłada, a kto ma, niech mnie śledzi ;) @gosiiaczek

niedziela, 28 czerwca 2015

Warsztaty z Ewą Chodakowską (i nie tylko)- Gdańsk, 13.06.2015, partII *.*

Dzień doberek.!

Dzisiaj czas na drugą część relacji z tegorocznych warsztatów Ewą Chodakowską i mygirls w Gdańsku. Pierwsza część już na moim blogu (klik). Od razu mówię-tym, którzy nie przepadają za Ewką- że następny wpis będzie już o kimś innym ;P.

Następnym punktem programu był trening z Lefterisem Kavoukisem, mężem Ewki. Był bardzo podobny do zeszłorocznego. Na początku rozgrzewka i (zabójczy.!) trening na pośladki z butelkami. Potem podział na grupy i wzajemne dopingowanie. Wytwarza się wtedy świetna energia, wzajemna motywacja daje kopa i pracuje się na najwyższych obrotach. To ten trening osądzam o późniejsze trzydniowe zakwasy :D.


Następnie przyszedł czas na nieoczekiwane, nieplanowane wcześniej zajęcia z... (bardzo mi przykro, ale nie wiem, jak się nazywał ten chłopak... na pewno był przemiły, ale jak miał na imię.??) z hip-hopu. Bardzo fajna sprawa, gdyby nie to, że tego dnia świętowałam swoją osiemnastkę i miałam tragicznie ograniczony czas. Musiałam się jak najprędzej zwijać do Wejherowa. Nie mogłam więc skorzystać możliwości potańcowania, ponieważ chciałam zrobić sobie jeszcze fotkę z Ewą, Lefterisem i... dać im zaproszenie na moją imprezę.
Już tłumaczę, dlaczego. Ewa ma urodziny dokładnie tego samego dnia, co ja (24.02), a moja osiemnastka wypadła w dzień jej warsztatów w mojej okolicy, więc niegrzeczne wręcz, byłoby jej nie zaprosić. W dodatku, pomimo tego, że Ewka właściwie mnie nie zna, ja czuję się, jakby była moją dobrą znajomą- przez Snapa, Insta i Facebook'a ;). Zdawałam sobie sprawę, że na pewno mają już plany na ten wieczór, więc napisałam w środku jeszcze kilka słów dla Ewki i... musiałam przekazać zaproszenie Lefterisowi, bo Ewa się gdzieś ulotniła...

 
Poszłam zrobić sobie jeszcze foteczki z Zakręconymi (klik), które poznałam na tych właśnie warsztatach, po drodze spotykając jeszcze Tomka Choińskiego, który ubolewał nad tym, że nie mogę zostać na jego treningu, ale życzył mi udanej imprezy i zrobiliśmy sobie jeszcze jedną fotkę, bo "Tomek, ale na tamtej nie widać mi włosów i muszę mieć jeszcze jedną.!"
Spakowałam się i, kiedy usłyszałam, że Tomek już daje czadu na scenie, poszłam porobić chociaż fotki na bloga (tak chciałam zostać na jego treningu.... :((( ). Na korytarzu natknęłam się na... Ewkę, która miała wrócić dopiero za jakieś pół godziny, ale szła już na salę podpisywać książki.! *.* Opowiedziałam jej szybko o zaproszeniu, o imprezie, ale ona przeprosiła i powiedziała, że niestety mają już plany na ten wieczór. Niemniej jednak życzyła spóźnionego "wszystkiego najlepszego", zrobiłyśmy sobie selfie i uścisnęłyśmy. Teraz mogłam już wracać do domu :D.


Przy wyjściu dostałam prezent, a w środku upominki od sponsorów- płatki Fitness, dezodorant Adidasa (bardzo ładnie pachnący dezodorant Adidasa :D), maszynki i żel do golenia BIC, ulotkę SMARTa i płytkę ze Skalpelem Wyzwanie Ewki- dokładnie taką samą mam z zeszłorocznych warsztatów, dlatego niedługo możecie się spodziewać jakiegoś mini konkursu ;)
 

Ogólnie jestem bardzo zadowolona, że znowu pojechałam na warsztaty. Ewka swoją maleńką osóbką daje tyle energii i motywacji, że starczy dla wszystkich obecnych na sali. Do tego spotkać osoby, które ogląda się tylko na ekranie (telewizora, komputera, czy komórki) to zawsze fajne przeżycie :). Impreza była bardzo dobrze zorganizowana (w przeciwieństwie do treningu otwartego w Sopocie, ale o tym w tygodniu ;) ), gdyby nie ten żar na sali. Mam nadzieję, że uda mi się namówić mamę na krótki wypad do Warszawy w te wakacje i będę mogła wpaść na trening do studia BeActive <3.

A tutaj tłumaczę Tomkowi, że naprawdę go przepraszam, że go zatrzymuję, ale mam dzisiaj osiemnastkę - wszystkiego najlepszego (przytulas)- i mam ultra-mało czasu i nie zostanę na fotkach, a jak już tu jest, to chciałabym zdjęcie :D

 

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Warszataty z Ewą Chodakowską (i nie tylko)- Gdańsk, 13.06.2015, part I *.*

Dzień doberek.!

Jak pewnie większość z Was wie, w ubiegły weekend w Centrum Sportu Akademickiego Politechniki Gdańskiej (tam, gdzie w zeszłym roku) odbyły się już drugie (relacja z zeszłego roku: klik1, klik2) warsztaty z Ewą Chodakowską (i Tomkiem Choińskim, i Lefterisem Kavoukisem, i Maćkiem Jopkiem) w Trójmieście <3.
Była mega energia (i temperatura xD), fantastyczni ludzie, moc, endorfiny i czego jeszcze dusza zapragnie :D

Przed rozpoczęciem- na sali było duuużooo ludzi :D

Od samego początku było inaczej niż w zeszłym roku- przy wejściu była taka kolejka, że aż się przeraziłam. Dostałam bransoletkę i OSHEE na drogę i widząc takie tłumy ludzi, najpierw popędziłam na salę, żeby zaklepać miejsce. Już po drodze spotkałam Kaśkę (jej fanpage- klik), z którą miałyśmy się spotkać na miejscu. Dołączyłam do reszty Zakręconych, przedstawiłam się i poszłam do szatni (tej samej, co rok temu) się przebrać.


Jedyne, co przeszkadzało w tę sobotę od samego początku to temperatura... Na sali było tak strasznie gorąco, że wykonało się kilka powtórzeń i zgon. Trening Ewki był oczywiście wymagający, ale w domu zrobiłabym go bez problemu, a tam... Plank, na przykład, byłam w stanie utrzymać tylko przez jakieś 10 sekund i padałam na twarz. Po pierwszym treningu bluzkę miałam tak mokrą, jakbym wyszła spod prysznica >.<


 Jako pierwsza była Zumba z Maćkiem Jopkiem (jego fanpage-klik). Wspaniała energia, jak na każdym zumbowym treningu. Ja uwielbiam ten rodzaj aktywności fizycznej, więc świetnie się bawiłam. Według planu, pierwszy miał być trening z Ewką, ale plany się pozmieniały.
W zeszłym roku rozpoczęcie było bardziej energetyczne, bo poleciała bardzo głośna muzyka, team wbiegł na scenę, przywitali się i wtedy się wszystko zaczęło, ale...

Trening Ewki był oczywiście na wypasie. Dużo nowych ćwiczeń już od rozgrzewki, a na zakończenie- ćwiczenia w parach, ku lepszej motywacji. Ewa oczywiście do nas zbiegła i przez chwilę nawet dopingowała mnie i moją partnerkę (pozdrowienia, Karolina, jeśli jakimś cudem to czytasz :*) stojąc koło nas. Po skończonym treningu, tradycyjna fota i filmik "Jak się bawicie.!? AAAOUUAAAOOAAA.!!! <3."


Następnie było spotkanie z dietetykiem, czyli chwila wytchnienia. Niestety nie byłam na całości, ani nawet na większej części, bo musiałam się przebrać z całkiem mokrych ubrań i coś zjeść. Ale chwilę posłuchałam. I znowu- zeszłoroczna forma podobała mi się bardziej. Tomek zebrał nas "do kupy" z przodu sali, a pani dietetyk (przepraszam, ale nie wiem, jak się nazywa) chodziła z mikrofonem po sali i... no nie wiem xD

Nie myślcie, że narzekam czy, że mi się nie podobało.! Nic z tych rzeczy.! To są szczegóły, a całościowo oczywiście było wspaniale i jeśli będę mogła to w przyszłym roku też jadę.!! Ale byłam już drugi raz, mam porównanie i wtedy podobało mi się bardziej :P

Tomek Choiński został napadnięty w drodze za kulisy... Tak to jest jak się chadza po sali ;D
Na dzisiaj to już wszystko- nie chcę, żeby posty były za długie, więc drugą część wstawię za jakiś czas. Został jeszcze trening z Puzlem, Hip-hop, przypadkowe spotkanie z Ewą na korytarzu i prezenciki. Zapraszam.! :*

PS1: Już jutro wychodzi pierwszy numer magazynu Ewy Chodakowskiej "Be Active" *.*
PS2: Nadal zapraszam na swojego insta (@gosiiaczek), gdzie wstawiam.... wszystko, co się u mnie dzieje ;)

 

sobota, 14 lutego 2015

SHAPE- luty 2015 + niespodzianka :>

Dzień doberek.!
SHAPE z tego miesiąca jest już u mnie w pokoju od jakiś dwóch tygodni, ale jak ja go mogę czytać, skoro jestem dopiero w połowie poprzedniego.? Z tego powodu chyba nie przedłużę prenumeraty, aczkolwiek może kiedyś ją wznowię ;).

Na okładce mamy 56-letnią mamę trójki dzieci- piękną Sharon Stone. Oj, chciałabym tak wyglądać w jej wieku.! :D W środku oczywiście wywiad oraz ćwiczenia zaproponowane przez gwiazdę. W ogóle w tym numerze znajdziemy dużo, bo aż 4, zestawy ćwiczeń.

Pierwszy artykuł (zajmuje co prawda jedynie półtorej strony, ale jednak), który przykuł moją uwagę znajduje się na stronie 26.  Dotyczy tzw. świeżej wody, czyli wody z dodatkiem świeżych owoców. Znajdziemy oczywiście przepis oraz pochodzenie tego napoju.
Dodam, ze fajną opcją, którą podpatrzyłam od mojej koleżanki z klasy (dzięki, Paulina ;*) to wrzucenie zamrożonych owoców (truskawek, malin, czy jagód) do wody w shakerze do odżywek. Po potrząśnięciu owoce jeszcze lepiej puszczają smak- świetna opcja na gorące dni <3.
PS: Kilka dni temu udało mi się kupić taki shaker za 8 zł w Rossmanie ;)


Następnie artykuł o przytulaniu się- ma ono mieć zbawienny wpływ na psychikę, a także na... odporność ;). Jak ktoś ma do kogo się przytulać, to niech z tego korzysta, bo warto.! :D (tsaa... jak ktoś ma...).

"Na zimno" to bardzo szczegółowy artykuł dotyczący zimowej pielęgnacji skóry naszego ciała. Krótki opis zagrożeń czyhających na naszą skórę zimą, dokładny opis odpowiednich kosmetyków do twarzy, oddzielna rubryka poświęcona kremom-ich składnikom oraz odpowiednim doborze dla poszczególnych typów skóry. Pod koniec znajdziemy zabiegi, które warto wykonać o tej porze roku u specjalisty, a także dział dotyczący make-up'u. Jestem mile zaskoczona jego obszernością ;).


Następnie "Let's DANCE"- artykuł o zajęciach tanecznych - dlaczego.? z kim.? gdzie.? jak.? co jeszcze.? w czym.? jak często.? a nawet "czy kochać się w prowadzącym.?" :D.
Osobiście z całego serca polecam zajęcia taneczne jako urozmaicenie treningu- taniec wspaniale poprawia koordynację ruchową, buduje pewność siebie, a tańcząc nie czuje się, kiedy mija porządny trening :D. Ćwiczyłam Zumbę z kilkoma instruktorami- na warsztatach u Ewy Chodakowskiej (klik), na jednym biwaku harcerskim, a także w studiu tanecznym przez cały lipiec- wspaniała sprawa.! :D Muszę nadmienić, że ostatnio zachciało mi się "zumbować" w domu i znalazłam świetny trening na Youtube (klik)- polecam wypróbować, chociaż pół godzinki na początku treningu.
Chodziłam też na dancehall i wrócę do niego po feriach- ta muzyka <3.

Tytuł kolejnego artykułu mówi sam za siebie. Nic dodać nic ująć....


Na ostatnich stronach znajdziemy siedmiokrotną motywację - siedem niesamowitych metamorfoz, siedmiu wspaniałych kobietek. Świetne <3.

Na koniec niespodzianka *.*
 SHAPE do tego numeru postanowił dodać "Bestsellery Total Fitness w supercenie", co przekłada się na gazetę z płytą w cenie gazety bez płyty. Ja, w prenumeracie dostałam drugi raz tą samą płytę i chciałabym się nią podzielić. Trening jest bardzo fajny, prowadzi go kochany Tomek Choiński (klik), wypróbowałam go już kilka razy i dla mnie jest idealny- nie za lekki, nie za trudny (chociaż zmachać się można).
Zasady mini-rozdania: kto pierwszy napisze do mnie wiadomość na maila (goosiiaaczeek@gmail.com) o treści "Ej, Gosia.! Chcę płytę.!" lub coś podobnego, po prostu ją dostanie. Niestety w rozdaniu mogą wziąć udział tylko osoby, z którymi w jakimś najbliższym czasie będę mogła się spotkać na żywo, gdyż Poczta Polska mnie nie lubi i już kilka razy zgubiła moje paczki, pomimo tego, że był prawidłowo opłacone i poprawnie zaadresowane to nawet do mnie nie wracały, więc cóż... Przykro mi bardzo, może następnym razem ;-)

Wracam do domku we wtorek 17.02 i wtedy odpowiem wygranej osobie ;-)

piątek, 21 listopada 2014

Listopadowy SHAPE- opóźniona opinia :>


Dzień doberek.!

Wiem, że już ponad połowa miesiąca, ale najpierw chciałam opublikować poprzednie posty. Więc teraz przyszedł czas na tradycyjną opinię najnowszego magazynu SHAPE (w grudniowym będzie płytka z ćwiczeniami *.*).
 
 
 
Na okładce widzimy prezenterkę pogody i prowadzącą show muzyczny Paulinę Sykut-Jeżynę, która regularnie ćwiczy oraz biega triatlony i maratony. Jest ciekawy wywiad i kilka fajnych ćwiczeń wykonanych przez Paulinę z pomocą Tomka Choińskiego (kto to.? -> na moim blogu: klik). Co do dalszych ćwiczeń, na stronie 68. jest też zestaw pozycji jogi. Ja od czasu do czasu robię sobie taki trening (na moim blogu o jodze: klik).

Jeśli chodzi o urodę, na stronie 11. znajdziemy artykuł na temat kosmetyków do włosów, które poprawiają ich wygląd i nie tylko. Jest tu co nieco o keratynie, urządzeniach do pielęgnacji, olejowania i masek aktywujących się pod wpływem ciepła.
 
 
Trochę dalej znajduje się artykuł "Przeziębienie czy grypa", z którego dowiemy się, jak rozpoznawać, na co cierpimy, jak możemy zarazić się tymi chorobami oraz przeczytamy fakty i mity na ich temat. Myślę (bo nadal nie doszłam do tego momentu), że temat został opisany dość wyczerpująco, gdyż zajął on około dwie strony.
 
 
W dziale "Kuchnia" jest tym razem wiele informacji i przepisów, które zainteresowały nawet mnie. Po pierwsze przepis na smakowicie wyglądający mus dyniowy, a następnie kilka przepisów z wykorzystaniem gruszek (m.in. sałatka, kurczak w sosie gruszkowym, czy pieczone gruszki). Na następnych stronach Judy Joo z SHAPE USA radzi jak dobrać się do ananasa i granatu.
I na koniec... 5 stron na temat bakalii <3. Orzechy, żurawiny, daktyle, morele i inne suszone owoce... nom nom nom *.*.
 
 
Natomiast supertematem jest w tym numerze jest Państwowa Szkoła Sztuki Cyrkowej. Zainteresował mnie sam wstęp i zdjęcia. Jestem bardzo ciekawa, jak wyglądają zajęcia w takiej placówce- co robią, jak ćwiczą, ile czasu dziennie na to poświęcają i na jakiej podstawie uczniowie są przyjmowani do tej szkoły :).
 
 
 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Warsztaty z Ewą Chodakowską (i nie tylko). Gdańsk, 28.06, part II


Dzień doberek.!

(W poprzednim poście <klik> opisałam pierwszą część warsztatów z Ewą Chodakowską, które odbyły się 28.06 w Gdańsku. Teraz druga część- zumba, trening z Tomkiem Choińskim i podsumowanie).

Panorama hali, na której ćwiczyłyśmy. Jeszcze przed rozpoczęciem warsztatów.

Po przerwie przyszedł czas na zumbę z Martą Frankel. Już ostatnio, kiedy miałam do czynienia z tego typu treningiem, byłam nim zafascynowana i prawdopodobnie zapiszę się na takie zajęcia jeszcze w te wakacje. Ogrom energii i optymizmu, a przy okazji spalanie kalorii, czego w ogóle się nie czuje. Wspaniała sprawa i do tego jeszcze w rytm muzyki, która jest nieodłączną częścią każdego mojego treningu. Trochę słabe było, że część dziewczyn lekceważyła zajęcia z Martą i stała w kolejce po podpis Ewy. Na szczęście Ewunia szybko się z nimi uporała (tylko pięć dziewczyn mogło stać w kolejce) i wszystko było ok. :) Marta natomiast jest wulkanem energii (może doczekam się płyty z jej treningiem ;D).

W oczekiwaniu na zumbę... chyba ;)

Potem znów piętnaście minut przerwy i zajęcia z Tomkiem Choińskim. O MATKO.! Miałam ochotę kopnąć go w kostkę (o czym nie omieszkałam go poinformować przy okazji robienia fotki :D ) jak za którymś razem zadał nam tak ciężkie ćwiczenia, że ledwo trzymałam się na nogach. Jakby tego było mało przez cały czas bacznie obserwował całą salę. W przysiadzie na moment podparłam się łokciami, zaraz usłyszałam w głośnikach "Ale nie podpieramy się na łokciach!" :). W tle leciała głośna, szybka, energetyczna muzyka, a Tomek motywował nas ze sceny... i nie tylko. Gdy widział, że nasza aktywność spadała (hmmm... może dlatego, że byłyśmy już na czwartym treningu tego dnia? ;) ) zeskakiwał na dół i biegał między nami.

Pod koniec wszystkie dziewczyny rozchodziły się w różnych kierunkach, aby uzupełnić kolekcję podpisów i zdjęć ze wszystkimi prowadzącymi. Ewunia wyszła do nas, ale już bidula nie mogła mówić i ledwo trzymała się na nogach. Ale ja jestem jej wdzięczna za to, że wymyśliła takie warsztaty, zorganizowała je i, że mimo choroby z nami była i wspierała uśmiechem oraz ciepłym słowem <3. 

Kolejka do zdjęcia z Tomkiem Choińskim ;). My czekamy na Ewkę.

Przy wyjściu (wyszłyśmy jako ostatnie...) czekała na nas torebka z płytą Skalpel Wyzwanie i dwoma próbkami kosmetyków z Adidasa. Bardzo miłe pożegnanie. Dziewczyna z obsługi postawiła krzyżyk na naszych bransoletkach i nasz udział w warsztatach dobiegł końca. Wyszłyśmy ZMĘCZONE, ale SZCZĘŚLIWE <3.

Prezenty :D

Po każdym z treningów byłam mokra, jakbym wyszła spod prysznica, ale zadowolona. Zdawałam sobie sprawę, że jeszcze rok temu nie dałabym rady zrobić choćby rozgrzewki z żadnej części, a teraz dałam radę.! Dałam radę i wcale nie odstawałam od reszty dziewczyn na sali.! ;). Moc endorfin i błogostan na sam koniec- piękna sprawa. Tak jak pisałam w tamtym poście: jeśli w przyszłym roku będę miała szansę wziąć w czymś takim udział, na pewno wezmę.! :D Z serca gratuluję i dziękuję całej ekipie, która dbała o nas tego dnia. Zaserwowaliście nam niezapomniane wrażenia i moc pozytywnej energii.! <3.

Pamiątka w dzienniku fitness <3. (podpis Ewy z poprzedniego spotkania w Rivierze ;) )

niedziela, 29 czerwca 2014

Warsztaty z Ewą Chodakowską (i nie tylko). Gdańsk, 28.06, part I

Dzień doberek.!

W tę sobotę (28.06) razem z moją koleżanką wybrałyśmy się na wspaniałe wydarzenie- ostatnie w tym sezonie warsztaty z Ewą Chodakowską organizowane w Gdańsku na Hali Centrum Sportu Akademickiego Politechniki Gdańskiej. Było świetnie- z serca polecam takie sprawy i jeśli w przyszłym roku będzie powtórka, to na pewno się wezmę udział.! <3.
Na miejsce dotarłyśmy dużo przed czasem, ale dzięki temu załapałyśmy się jeszcze na szafki z kluczykiem oraz dobre miejsce na sali. Przy wejściu otrzymałyśmy opaski, które były gwarantem naszego udziału w treningu oraz OSHEE do picia. 

Focia z OSHEE przed treningiem
Przed rozłożeniem mat zdążyłyśmy się jeszcze przebrać i co nieco przegryźć. Potem przez godzinkę czekałyśmy na rozpoczęcie pierwszych zajęć, ale w bardzo miłej atmosferze. W tle cały czas leciała muzyka, a na około siedziało mnóstwo pozytywnie nastawionych ludzi. Na sali były dziewczyny od dwudziestu lat w górę o różnej sprawności fizycznej i sylwetce oraz jeden rodzynek ;). Czułam się tam zaskakująco dobrze ("zaskakująco", bo jeszcze rok temu wyśmiałabym kogoś, kto powiedziałby, że na coś takiego się wybiorę). ;)

Paręnaście minut po trzynastej na salę wbiegła Ewka razem ze swoją ekipą, a z głośników poleciało "Happy" Pharrella Williamsa. Po chwili rozpoczęło się pierwsze spotkanie. Ewa przywitała nas gorąco i z góry przeprosiła nas za swoją kondycję. Biedaczka od tygodnia walczy z jakimś paskudnym choróbskiem i ledwo się trzyma, ale mimo to do nas przyjechała <3. Jej udział miał być bardziej symboliczny, ale w zamian za to każda z uczestniczek otrzymała płytę ze Skalpelem Wyzwanie <3. Przed rozpoczęciem treningu odśpiewałyśmy "Sto lat" jednej z dziewczyn, która tego dnia kończyła trzydzieści lat, a na swoje urodziny zrobiła sobie piękny prezent- schudła trzydzieści kilo (!). Potem przystąpiłyśmy do treningu, który składał się z pięciu rund. Każdy z poszczególnych treningów, które odbyłyśmy tego dnia był inny- ten był ,,ewkowy :D". Razem z Ewą na scenie były: jej pomocniczka, jubilatka oraz dziewczyna, która ćwiczy z Ewą już od dwóch lat i została zaproszona na scenę.

Króciutka rozmowa motywująca z Ewą zaraz po zakończeniu jej treningu (jak jeszcze mogła mówić...)

Po piętnastominutowej przerwie rozpoczęło się spotkanie z dietetykiem, które prowadził Tomek Choiński. Wspólnie (całą grupą) analizowaliśmy kilka przykładowych jadłospisów napisanych przez uczestniczki. Po drodze Tomek wyjaśniał nam różne zagadnienia. Trochę rozjaśniła mi się sprawa z indeksem glikemicznym posiłków, a jak zrozumiem to do końca to napiszę o tym na blogu (ciekawostka: zielony banan ma niższy indeks glikemiczny niż banan żółty). Rozmawialiśmy o jedzeniu owocach, o posiłkach po treningach, o piciu kawy i wielu innych sprawach.

Wykład Tomka Choińskiego
Potem przyszedł czas na zajęcia z Lefterisem, mężem Ewy. Jego trening był oczywiście cały po angielsku z kilkoma polskimi przerywnikami ("-You can cross your legs if you want. Tak? -TAK!"). Na początku porządnie się rozgrzaliśmy, żeby nasze mięśnie z powrotem wskoczyły w tryb pracy. Potem Puzel podzielił nas na dwie grupy, które stanęły po dwóch przeciwległych stronach hali. Kiedy jedynki ćwiczyły, dwójki je motywowały. Puzel wziął w garść trąbkę i posługiwał się nią przy zmianach ćwiczenia. Bieg w przód. Bieg w tył. Przysiad. Bieg w przód. Podskoki. Bieg w tył. Przysiad. Podskoki. I tak dalej :D Na koniec rozciąganie i znów piętnaście minut przerwy.

Puzel na scenie :D

To co działo się po przerwie opiszę już jutro :)

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Gazetki, gazetki

Dzień doberek.!

Dzisiaj chciałabym napisać coś na temat gazet o zdrowym stylu życia. Dotychczas miałam w rękach Womens Health i Shape. Od początku roku kupiłam 3 numery WH i zrezygnowałam z tej lektury po pierwszym kupionym numerze Shape'a. W porównaniu do niego artykuły w WH są bardzo lakoniczne- krótkie i szczerze mówiąc nudne. Dodatkowo każde zdanie rozpoczynające się od ,,Jak dowodzą badania...", ,,Zgodnie z badaniami naukowców z uniwersytetu..." zaczyna po kilku stronach mocno irytować.

Natomiast Shape spodobał mi się po pierwszym numerze na tyle, że zdecydowałam się zamówić prenumeratę (tutaj). Jakiś czas temu (z różnych względów publikuję ten post z dużym opóźnieniem) przyszedł pierwszy numer wraz z promocyjną bransoletką, którą otrzymuje się tylko przy zamówieniu prenumeraty ;)

Śliczne opakowanie bransoletki projektu Ani Kruk

Bransoletka z napisem Never say never.
Wolałabym Folow your dreams, ale musiałam wybrać spośród trzech dostępnych napisów...
Wszystko było ładnie zapakowane, a przy zamawianiu, kiedy mnożyło mi się milion pytań pani konsultantka cierpliwie mi na nie odpowiadała, a więc z obsługi klienta jestem bardzo zadowolona. Do tego numeru była dołączona także płyta z ćwiczeniami Tomka Choińskiego, ale jej recenzję napiszę dopiero, kiedy ją wypróbuję, choć czuję, że będzie ciężka.