sobota, 3 października 2015

Harcerstwo

Dzień doberek.!

Chociaż powrót do zdrowych nawyków żywieniowych i treningów idzie mi coraz lepiej (przez ostatni tydzień- wszystkie dni na piąteczkę, a wczoraj zaliczony piękny trening z Tomkiem Choińskim), to dzisiejsza notka nie będzie jeszcze z tym bezpośrednio związana. Dzisiaj chciałabym się porozczulać nad tym, jak ważne jest znalezienie sobie swojej odskoczni, czegoś, co daje mnóstwo radości i szczęścia. Mnie daje to harcerstwo <3.


Zaczynałam jako mała słodka zuchenka, potem przeszłam do drużyny harcerskiej, byłam podzastępową, zastępową, opiekunką pionu, a obecnie jestem przyboczną 70 Luzińskiej Wodnej Drużyny Harcerskiej. Jednak nie funkcje są tutaj ważne. Ważne jest to, co harcerstwo daje.

Na wielu ogniskach, czy warsztatach pada pytanie "czym jest dla Ciebie harcerstwo". Kiedyś przychodziłam głównie dla dobrej zabawy, później z obowiązku (i to był okres, w którym poważnie zastanawiałam się nad odejściem z drużyny). Teraz harcerstwo jest dla mnie głównie odskocznią- miejscem, z którym kojarzą się wspaniałe wspomnienia, ludźmi, którzy są inni niż "wszyscy" i czasem, który mogę spędzić w aktywny i bardzo rozwijający sposób.


W jednym z postów (klik) próbowałam przekazać Wam namiastkę obozowego życia, a dzisiaj może trochę o rajdach harcerskich. Z różnych powodów (bardziej poważnych, niż mogłoby się to wydawać) kiedyś nie lubiłam wszelkich rajdów i wyjazdów harcerskich. Podobało mi się, kiedy na nich byłam, ale przed wyjazdem zawsze wynajdywałam miliony powodów, żeby jednak nigdzie nie pojechać. Teraz zaczynam się przekonywać i coraz częściej się w różne miejsca wybieram (najwyższa pora.!) ;) 

W ostatni weekend byłam na 49. Spartakiadzie Drużyn Wodnych i Żeglarskich w Pucku. W skrócie: blisko 300 harcerzy w jednym miejscu, konkurencje od rana do...rana, od regat, przez turnieje wiedzy, po konkursy szant. Mieliśmy świetny skład i mimo różnych niedogodności (na regatach precyzyjnych byłam mokra po 5 minutach, a tu jeszcze ponad godzina na wodzie), czy ostatecznego miejsca w klasyfikacji pod tytułem "szału nie ma", nikt nie zabierze nam tych przeżyć, żartów, wspólnie pokonanych kilometrów i wspomnień. Wróciłam do domu bardzo zmęczona, jak zwykle i bardzo szczęśliwa, jak zwykle <3.


Ostatnio przydarzyła mi się też jeszcze jedna niezmiernie miła sytuacja. Nadzoruję pracę dwóch zastępów w naszej drużynie - starszoharcerski i młodszoharcerski dziewczyn. Obydwa prowadzone przez druhny będące kiedyś w moim zastępie. Jedna z nich kończy zbiórkę z harcerkami młodszymi i wchodząc na zbiórkę harcerek starszych, mówi "Te moje harcerki to nie umieją jeszcze zapałek używać", a mi się robi ciepło na serduszku, jak słyszę "a moje harcerki...". Nowe pokolenie zastępowych wychowane przeze mnie i ludzi w moim wieku- wspaniałe, motywujące uczucie *.*


Piszę o tym wszystkim tutaj, bo wydaje mi się, że mega ważne jest znalezienie sobie takiego zajęcia, które naładuje energią, dla kogoś może to być trening-super.! Ale mnie, mino wszystko, najbardziej energią doładowują uśmiechnięci, pozytywni i mili ludzie :) Polecam każdemu.!

2 komentarze:

  1. Podpisuję się pod ostatnim akapitem rękami i nogami ;). Nie warto tracić czasu na nieprzyjaznych nam ludzi. O wiele przyjemniej jest w towarzystwie tych, którzy szanują nas i od których usłyszymy cieplejsze słowo. Btw, 4.21 Gosiek:D? Poinformuję niewiedzących, że zwyczajowy czas wstawania Gosi w dni wolne to 12-13 :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Tak.! To był 1. września, jechałam na apel, ale potem, z tego co pamiętam, poszłam jeszcze spać >.<

      Usuń