środa, 8 lutego 2017

Co motywuje mnie, żeby przebrnąć przez poniedziałek?


Dzień doberek!


Dzisiaj mam dla Was coś innego, niż zwykle. Nick Vujicic (jak ktoś nie zna, to niech KONIECZNIE pozna!) ogłosił na swoim profilu konkurs dla bloggerów. Podał trzy tematy, na które trzeba napisać notkę i przesłać do oceny. Jeszcze nie wiem, czy zdecyduję się przetłumaczyć post i wysłać na konkurs, ale clue jest takie, że tematy mnie zainteresowały i chciałabym je zrealizować na swoim blogu.

Pierwszy: What motivates you to get trough your Monday?


Szczerze powiedziawszy, nigdy nie miałam szczególnych problemów z poniedziałkami. Jako naczelnemu śpiochowi RP, codziennie jest mi ciężko zwlec się z łóżka, ale pojmuję ten temat trochę szerzej. Myślę, że pod "my Monday" mogę wrzucić wszystkie momenty, kiedy tak po prostu jestem zmęczona, nie chce mi się działać, kiedy nie mam ochoty na nic albo kiedy nie chcę wyjść ze swojej strefy komfortu - jest mi tak dobrze, że chcę tu zostać. A przecież pozostając w strefie komfortu nie rozwijamy się.



Co więc motywuje mnie, aby z takiego stanu się wydostać? Nic. Po prostu zaczynam działać. Nie chodzi mi o motywację do osiągnięcia celu, ale o sposób przeskoczenia takich małych, bezsensownych dołków. Brzmi śmiesznie, no bo, skoro komuś nie chce się działać, to jak ma zacząć. A no najzwyczajniej w świecie. Chodzi mi o to, że czasami jak ma się takiego doła, że nie chce się nawet wstać z łóżka, czy podnieść z krzesła to trzeba zacząć od małych rzeczy, niewiele się zastanawiając nad ich sensem. Najpierw wstać i zrobić sobie herbatę, potem może coś obejrzeć w internecie, czy poczytać, wtedy pójść coś załatwić i z rozpędu zacząć rozwiązywać poważniejsze sprawy. Mam tak, że jak zacznę działać, to już działam. Najtrudniej jest właśnie zacząć.


Taki przykład. Uwielbiam spać. Jeśli bym mogła, spałabym po 11 godzin na dobę. Codziennie. Kiedy mam wolne, tak jak teraz, staram się odpoczywać właśnie w ten sposób, wypełniając braki snu, ale nie chcę przesadzać, żeby się nie rozleniwić. Wiem, że po 9-10 godzinach też jestem wyspana, więc tak ustawiam sobie budziki. I dopóty, dopóki tylko przestawiam budzik o kolejne 15 minut, nie wstanę. Nie ma opcji. Nad ranem mam najlepsze sny, to po co wstawać!? Ale jak już raz się przekonam i włączę WiFi, zacznę półotwartymi oczami przeglądać FB, Snapa, Insta, to za chwilę się trochę rozbudzę i będę potrzebowała pójść do toalety. No jak już tam będę to umyję zęby, no a jak już wstałam to zrobię śniadanie. Podczas jedzenia obejrzę sobie 1-2 filmiki na YT no i wtedy już się z powrotem nie położę. To od razu załatwię jakieś okołoharcerskie sprawy, zapłacę rachunki, zadzwonię do rodziców, posprzątam mieszkanie i już się dalej potoczy. Wtedy można już zacząć pisać notkę na bloga albo wkuwać teksty.



A więc najważniejsze to wstać z łóżka i zacząć. Od drobnych rzeczy, pomalutku. A jak już się wpadnie w wir robienia to pójdzie z górki. Przynajmniej u mnie to tak działa. A z tego, co pamiętam, Regina Brett, w jednej ze swoich książek też o tym pisała. Więc coś w tym chyba jest.


Mam nadzieję, że komuś to coś dało. Dajcie znać w komentarzach, co myślicie o takich postach? Jak Wy motywujecie się w poniedziałki?

PS: Zastanawia się ktoś, co to za foteczki? To Połonina Wetlińska i okolice. Temat, który dzisiaj poruszyłam nie jest łatwy do zobrazowania jakimiś zdjęciami, a nie może być tak smutno-be-zdjęciowo. Góry kojarzą mi się z osiąganiem jakiś celów. A, że wstanie z łóżka nie jest zbyt wygórowanym celem, to wybrałam zdjęcia z Bieszczad ;P Jest w tym jakaś logika? :D

7 komentarzy:

  1. W sumie pomysł z robieniem drobnych rzeczy, które potem przeistaczają się w coraz większe i poważniejsze całkiem mi się podoba :D
    Najgorszy jest jednak sam moment startu - udręka dla takiego lenia jak ja... No ale pozytywny człowiek jestem, więc może się do tego przekonam (choć miejmy nadzieję, że nawet na pewno).
    Post zwięzły, klarowny i na temat - pisz takich więcej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę więc powodzenia!! Trzymam kciuki :)
      Bardzo dziękuję! Na pewno będą się pojawiać ;)

      Usuń
  2. Super post bardzo pozytywny :D
    ale właśnie najgorzej jest u mnie z tą motywacją do zaczęcia :/
    Jednak marzenia się same nie spełnią więc muszę się ruszyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobał! :))
      Pozostaje mi trzymać kciukasy ;)

      Usuń
  3. Bieszczady są cudowne! Trochę niewdzięczne jesienią, gdy wszędzie plucha, a na szczytach prawie zmiata człowieka, ALE te widoki rekompensują wszystko! Co się tyczy motywacji - fajne, proste (nie mylić z prostackim ;) ) podejście do tematu, od małych do wielkich rzeczy :)). Nie bez wstydu przyznam się, że moją motywacją jest bardzo często chęć bycia lepszą w czymś od tych, którzy zaszli mi za skórę. Może i niedojrzałe, ale efekty są ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Często widzę obrazki motywacyjne w stylu: "Przestaje Ci się chcieć? Pomyśl o tych, którzy w Ciebie wątpili - od razu znajdziesz motywację do działania" :P

      Usuń