niedziela, 26 lutego 2017

Czy tylko negatywne wydarzenia mogą nas czegoś nauczyć?

Dzień doberek!

Dzisiaj kolejny z tematów - rozkminiaczy. Jakiś czas temu zadała mi to pytanie moja bliska znajoma (trzymkaj się, Ania :*) i stwierdziłam, że może ciekawe będzie o tym napisać ;)

Według mnie, odpowiedź brzmi: nie. Wydaje mi się, że każde mocne, zapadające w pamięć zdarzenie w naszym życiu zostawia w nas jakiś ślad i jakoś nas kształtuje. Mam tu na myśli zarówno te pozytywne, jak i negatywne momenty.

Na przykład: jeśli osiągnęłam jakiś sukces, coś nad czym długo pracowałam udało się i opłaciło, to podbuduje to moją wiarę w siebie i ugruntuję się w przekonaniu, że ciężka praca popłaca.

Z drugiej strony jednak, myślę, że te negatywne wydarzenia uczą nas skuteczniej. Bo kiedy w życiu jest dobrze, kiedy wszystko się udaje, to często nie doceniamy swojego szczęścia. Ale kiedy je stracimy... wtedy kolejny jego przebłysk zauważymy ze zdwojoną mocą. Upadki bolą, a ludzie wolą unikać bólu (zazwyczaj), dlatego chcą unikać kolejnych.

Ja w ubiegłym roku dość silnie doświadczyłam oddziaływania negatywnych wydarzeń na człowieka, a nauki, które z nich wyciągnęłam bardzo dużo mi dały i już zdążyłam z nich skorzystać.

A co Wy myślicie na ten temat? Odzywajcie się w komentarzach, bo bardzo interesuje mnie, co tam sobie myślicie na te różne "życiowe" tematy ;)

PS: Foteczki pochodzą z mojego pobytu w  Bergen, w Norwegii.

7 komentarzy:

  1. Wydaje mi się,że negatywne doświadczenia w przeciwieństwie do tych dobrych są bolesne jednak więcej możemy z nich wyciągnąć aby w przyszłości nie popełniać tych samych błędów.
    Notka super jak zawsze ciekawie się czyta,aż by się samemu chciało założyć bloga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Jak się raz dostanie po tyłku, to nie chce się już tego doświadczyć po raz drugi ;) Nic prostszego - na platformie blogger.com idzie to naprawdę łatwo :))

      Usuń
    2. Ale podejrzewam,że nikt by mnie nie chciał czytać hahah
      ale cóż początki zawsze są trudne ;)

      Usuń
    3. No pewnie, że są. Ale ważne, żeby pisać! :)) Zaczyna się od znajomych, a potem kilka obcych osób zaczyna czytać, a potem pewnie dalej ;P

      Usuń
  2. Można powiedzieć, że i pozytywne i negatywne powinny uczyć nas (każde na swój własny, szczególny dla siebie sposób), ale wydaje mi się człowiek, to taka istota, że bardzo łatwa przyzwyczaja się do szczęścia. A co za tym idzie, do pozytywów z tego płynących. Nie oznacza to, że nie docenia on szczęśliwych i przyjemnych momentów, tylko raczej nie byłby w stanie ich docenić bez wcześniejszego porównania z negatywnymi doświadczeniami. Spytałam o to ostatnio znajomego, ujął to bardzo zgrabnie, że negatywne doświadczenia "uczą nas respektu". Myślę, że już każdy sam może sobie odpowiedzieć, do czego uczą nas tego respektu ;). Kolejna zgrabny i przyjemnie czytający się wpis, z niecierpliwością czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Chciałoby się zacytować naszego kochanego Adaśka "Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto cię stracił..." ;)
      Tak też jest z pozytywnymi chwilami w naszym życiu... często docieniamy je dopiery wtedy, jak coś się popsuje... :/

      Usuń
  3. Podoba mi się to z Adaśkiem ;).

    OdpowiedzUsuń